tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Czy Ai Ogura może zostać mistrzem ¶wiata MotoGP?
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Czy Ai Ogura może zostać mistrzem ¶wiata MotoGP?

Autor: Mateusz Kapusta 2026.08.04, 12:30 Drukuj

Japonia. Kraj, który w MotoGP nigdy nie był tak liczny pod względem zawodników jak Hiszpania czy Włochy, ale którego wpływu na świat motocykli nie sposób przecenić. Honda, Yamaha, Kawasaki i Suzuki przez dziesięciolecia były fundamentami światowego wyścigowego krajobrazu. Japońskie motocykle zdobywały tytuły, wygrywały setki wyścigów i tworzyły historię Grand Prix. Obok nich pojawiali się zawodnicy, którzy niejednokrotnie udowadniali, że człowiek urodzony w Kraju Kwitnącej Wiśni również może stanąć na szczycie najbardziej wymagającej kategorii motocyklowego świata, choć ten dominują głównie Włosi i Hiszpanie z drobnymi wyjątkami.

Przez pewien czas można było odnieść wrażenie, że japoński zawodnik w klasie królewskiej jest niemal niezagrożony, choć ten kraj nigdy nie słynął z dominatorów. Owszem, co jakiś czas pojawiał się ktoś niezwykle szybki, ktoś kto potrafił wygrać wyścig, stanąć na podium albo zostać mistrzem świata w klasie pośredniej. Brakowało jednak zawodnika, który na dłużej stałby się prawdziwą twarzą Japonii w królewskiej klasie.

NAS Analytics TAG

Przez ostatnie lata taką rolę pełnił Takaaki Nakagami. Był zawodnikiem niezwykle ważnym dla japońskiego przemysłu motoryzacyjnego jak i dla azjatyckich młodzików, którzy szukali swojego idola do naśladowania. Taka choć miał jeden całkiem solidny sezon i raczej starał się jeździć równo, popełniając małą liczbą błędów to jednak nigdy nie osiągnął wyraźnego sukcesu. Dziś jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Japonia zyskała nową gwiazdę i nie jest to już tylko obiecujący zawodnik, o którym można powiedzieć, że kiedyś być może coś osiągnie, ale na ten moment realny kandydat do tytułu mistrza świata w klasie królewskiej. Dodajmy jeszcze, że do pierwszego tytułu, bowiem nigdy japoński zawodnik nie zdobył najważniejszego triumfu w najwyższej kategorii wyścigowej.

Żeby zrozumieć, dlaczego pojawienie się Ogury jest tak istotne, trzeba cofnąć się znacznie dalej niż do czasów Nakagamiego. Japończycy od dziesięcioleci stanowili ważną część motocyklowych mistrzostw świata. W czasach klas 125, 250 i 500 centymetrów sześciennych zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni potrafili być prawdziwymi gwiazdami. Shinya Nakano w 1999 roku wygrał swój pierwszy wyścig klasy 250, a rok później został wicemistrzem świata. Później przeniósł się do klasy 500, a następnie MotoGP, gdzie potrafił osiągać wyniki, których nikt rozsądny nie spodziewałby się po młodym w klasie królewskiej Kawasaki. W 2004 roku zdobył dla tej marki sensacyjne podium podczas Grand Prix Japonii.

Jeszcze większą legendą był Daijiro Kato. W 2001 roku kompletnie zdominował klasę 250, wygrywając jedenaście wyścigów i stając na podium trzynaście razy. Został mistrzem świata i wydawało się, że jego kariera w MotoGP dopiero zaczyna się na dobre. W 2002 roku, podczas debiutanckiego sezonu w królewskiej klasie, dwukrotnie stanął na podium. Niestety, jak zapewne pamiętacie, w 2003 roku jego 26-letnie życie zakończył tragiczny wypadek podczas Grand Prix Japonii na Suzuce.  

Byli także Norick Abe, Tadayuki Okada oraz Tohru Ukawa. Ten ostatni wygrał drugi wyścig w historii MotoGP w 2002 roku podczas Grand Prix Republiki Południowej Afryki, a sezon zakończył na trzecim miejscu klasyfikacji generalnej. Makoto Tamada odniósł natomiast dwa zwycięstwa w 2004 roku, wygrywając między innymi domowy wyścig na torze Motegi. To właśnie przy jego nazwisku widniało ostatnie zwycięstwo dla japońskiego zawodnika w MotoGP, a było to ponad 20 lat temu.

Później przyszedł jeszcze Hiroshi Aoyama, który w 2009 roku został mistrzem świata klasy 250. Był to ostatni przed Ogurą Japończyk, który zdobył tytuł mistrzowski w którejkolwiek z klas Grand Prix. Co ciekawe, Aoyama został jednocześnie ostatnim mistrzem świata w historii klasy 250, zanim została ona zastąpiona przez Moto2. To pokazuje, że japońscy zawodnicy nigdy nie byli jedynie "zapchaj dziurą" w wyścigach motocyklowych. Tu jeszcze dorzuciłbym choćby Noriuyki Hagę, który fenomenalnie radził sobie w WSBK, choć w mistrzostwach świata 500 wiele nie zdziałał.

Problem polega na tym, że z czasem coraz trudniej było znaleźć zawodnika, który mógłby nawiązać do osiągnięć tych wszystkich wspomnianych motocyklistów. Iskierką nadziei był wspomniany przeze mnie wcześniej Takaaki Nakagami, który rozpoczął swego rodzaju misję. Japończyk został pierwszym zawodnikiem projektu Idemitsu Honda LCR, który miał stworzyć nową drogę dla azjatyckich motocyklistów do królewskiej klasy. Przez siedem kolejnych sezonów, od 2018 do 2024 roku, był pełnoetatowym zawodnikiem MotoGP i choć nigdy nie wygrał wyścigu, trudno nazwać jego karierę nieudaną.

Nakagami był zawodnikiem niezwykle regularnym, pracowitym i technicznie zaawansowanym. Jego najlepszy okres przypadł na sezon 2020. Wtedy zdobył swoje pierwsze Pole Position w MotoGP i zakończył sezon ze 116 punktami. W drugiej części tamtego roku prezentował tempo, które pozwalało uważać go za jednego z najmocniejszych zawodników stawki, choć nigdy nie przekuł tego w większy sukces. Mimo wszystko, Nakagami przez lata pokazywał, że japoński zawodnik może utrzymać się w MotoGP, pracować z mocnym producentem i rywalizować z najlepszymi, stając się tym samym wzorem dla swoich młodszych rodaków.

W przypadku Ai Ogury łatwo popełnić błąd i potraktować jego sukces jako nagłe objawienie. W rzeczywistości jego kariera jest przykładem bardzo konsekwentnego budowania zawodnika. Jego droga do MotoGP rozpoczęła się w 2015 roku, kiedy wystąpił w Idemitsu Asia Talent Cup. Już w pierwszym sezonie trzykrotnie znalazł się na podium i odniósł zwycięstwo. Rok później wygrał trzy wyścigi i zakończył sezon na drugim miejscu klasyfikacji generalnej, a to był dopiero początek.

W 2016 roku Ogura wystartował również w Red Bull Rookies Cup, a rok później odniósł tam dwa zwycięstwa. Jednocześnie rozpoczął rywalizację w JuniorGP, gdzie również szybko nauczył się wygrywać. W 2018 roku dołożył kolejne podium i zwycięstwo, kończąc sezon na piątej pozycji. Jeszcze w tym samym roku pojawił się pierwszy kontakt z właściwymi mistrzostwami świata. Ogura dostał dziką kartę podczas Grand Prix Hiszpanii w Jerez. Zdobył pierwszy punkt w Moto3 i po kilku kolejnych występach otrzymał pełny etat w Honda Team Asia na sezon 2019. Właśnie wtedy świat zaczął zwracać na niego uwagę.

W pierwszym pełnym sezonie Moto3 dziewięciokrotnie kończył wyścigi w pierwszej dziesiątce. Na torze MotorLand Aragon stanął na drugim stopniu na podium. Zakończył rok na dziesiątej pozycji, co jak na debiutanta było bardzo dobrym wynikiem. Rok 2020 pokazał jednak, że Ogura może być kimś więcej niż tylko dobrym zawodnikiem i choć nie wygrał ani jednego wyścigu to jednak stanął siedem razy na podium. Była to niezwykła regularność. W klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce, a jego nazwisko na dobre pojawiło się w rozmowach o przyszłych mistrzach świata.

W 2021 roku przyszedł czas na kolejne wyzwanie jakim jest Moto2. Ogura potrzebował chwili, aby przyzwyczaić się do większego motocykla, ale już w debiutanckim sezonie zajął bardzo solidne ósme miejsce w klasyfikacji. Rok później Ai wręcz eksplodował. Trzy zwycięstwa, cztery kolejne podia i prowadzenie w mistrzostwach na dwa wyścigi przed końcem. Wszystko wskazywało na to, że Japonia może wreszcie doczekać się kolejnego mistrza świata, ale… los miał jednak inne plany. Ogura stracił tytuł na ostatniej prostej, między innymi po wypadku na ostatnim okrążeniu w Malezji. To sprawiło, że Japończyk musiał zadowolić się drugim miejscem.

Sezon 2023 był dla Ogury zdecydowanie trudniejszy. Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw doznał kontuzji nadgarstka podczas treningu i musiał opuścić pierwsze dwa wyścigi. Później dorzucił trzy podia, ale nie miał już realnej możliwości walki o tytuł. Wielu zawodników w takiej sytuacji zaczyna się cofać. Ogura jednak zaliczył bardzo korzystną zmianę, bowiem rok później odszedł z Idemitsu Honda Team Asia, przesiadł się z Kaleksa na Boscoscuro i dołączył do MT Helmets MSI. Dla zawodnika, który miał już za sobą walkę o mistrzostwo Moto2, był to spory krok w nieznane, ale finalnie okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

Najpierw pojawiły się solidne miejsca w czołówce. Później podium w Le Mans. Następnie zwycięstwo w Barcelonie. Kolejne wygrane przyszły w Assen i San Marino. Do tego doszły drugie miejsca w Indonezji i podczas domowego Grand Prix Japonii. Kiedy rywale zaczęli tracić punkty, Ogura wykorzystał swoją największą zaletę jaką jest regularność. Przed wyścigiem na Phillip Island miał już 60 punktów przewagi nad głównymi rywalami i w zasadzie nie musiał się już specjalnie wysilać.

Wyścig w Tajlandii był spełnieniem marzeń japońskich kibiców i rzecz jasna samego Ogury. Japończyk zajął drugie miejsce w przerwanym przez deszcz wyścigu i przypieczętował tytuł mistrza świata Moto2. Został pierwszym zawodnikiem, który przeszedł przez Idemitsu Asia Talent Cup i później zdobył mistrzostwo świata. Co jeszcze ważniejsze, został pierwszym Japończykiem od czasu Hiroshiego Aoyamy w 2009 roku, który sięgnął po mistrzowski tytuł w jednej z klas Grand Prix.

Kiedy Trackhouse ogłosiło podpisanie kontraktu z Ogurą na sezony 2025 i 2026, oczekiwania były dość ostrożne i słusznie. Nawet mistrz Moto2 potrzebuje czasu, żeby zrozumieć MotoGP i mieliśmy tego dziesiątki przykładów, choć bywali zawodnicy, którzy potrafili wstrzelić się od pierwszych okrążeń. Debiut w Tajlandii pokazał jednak, że Japończyk nie zamierza długo czekać na sukcesy. W sprincie zajął czwarte miejsce, a w niedzielnym Grand Prix był piąty. Jak na debiutanta był to wynik znakomity. Oczywiście jego pierwszy sezon byłe przepełniony wzlotami i upadkami. Ogura musiał nauczyć się MotoGP, nowych opon, elektroniki, aerodynamiki, pracy z ogromnym motocyklem i zupełnie innego stylu wyścigów. Ale tutaj mogliśmy już dostrzec, że Ai potrafił się uczyć, łapał dobry kontakt z inżynierami, a do tego cierpliwie i konsekwentnie robił co do niego należy.

Jak to mówią - cierpliwość popłaca. 28 czerwca 2026 roku stało się coś, na co japońscy kibice MotoGP czekali 22 lata. Ai Ogura wygrał Grand Prix Holandii na torze Assen. Co jest bardzo ważne, nie było to zwycięstwo odniesione dzięki przypadkowemu splotowi wydarzeń. Ogura już wcześniej pokazywał tempo pozwalające myśleć o pierwszej wygranej. W sobotnim sprincie był drugi, a w niedzielę wygrał ten ważniejszy główny wyścig. Z resztą zespół Trackhouse zakończył ten dzień dubletem, ponieważ drugi był team partner Ogury - Raul Fernandez.

Ogura został zatem pierwszym Japończykiem, który wygrał wyścig MotoGP od czasu Makoto Tamady w 2004 roku. Niech to wybrzmi: Przez 22 lata żaden zawodnik z Japonii nie potrafił stanąć na najwyższym stopniu podium królewskiej klasy i nagle zrobił to zawodnik jadący na bardzo dobrze przygotowanej Aprilii, co też ma swoje symboliczne znaczenie. MotoGP przez dziesięciolecia widziało zwycięstwa japońskich zawodników przede wszystkim dosiadających motocykli Hondy i Yamahy. Ogura został, więc pierwszym Japończykiem, który wygrał wyścig królewskiej klasy na motocyklu innego producenta, w tym konkretnym przypadku włoskiego.

To dobry moment, aby zadać sobie ważne pytanie: czy Ai Ogura może zostać mistrzem świata MotoGP? Jeszcze rok wcześniej byłoby to pytanie zdecydowanie przedwczesne. Dzisiaj jest całkowicie uzasadnione. Po jedenastu Grand Prix sezonu 2026, Ogura udał się na letnią przerwę jako drugi zawodnik klasyfikacji generalnej, tracący zaledwie 14 punktów do lidera Jorge Martina. Na tym etapie pierwszą piątkę dzielą tylko 24 punkty, więc sytuacja w mistrzostwach jest niezwykle ciasna.

Ogura ma już na koncie zwycięstwo, podium i świetne występy w kwalifikacjach. W Brnie ustanowił nawet rekord toru i zdobył pierwsze Pole Position w MotoGP. Nie oznacza to oczywiście, że Ogura stał się nagle faworytem, absolutnie. MotoGP potrafi w ciągu jednego weekendu zmienić sytuację całego sezonu. Kontuzja, awaria, deszcz, niewłaściwy dobór opon czy jeden nieudany start mogą kosztować zawodnika kilkadziesiąt punktów. Ogura musi także udowodnić, że potrafi walczyć o mistrzostwo nawet w sytuacjach, gdy nie wszystko układa się idealnie i chyba to będzie najważniejsza część jego rozwoju. Dobrze wiemy, że wielcy mistrzowie jak Valentino Rossi, Jorge Lorenzo, Casey Stoner czy choćby Marc Marquez zawsze potrafili znaleźć coś ekstra nawet w trudnych sytuacjach. Myślę, że jeśli Ogura zapanuje nad tym aspektem, to w połączeniu z tempem jakie złapał w tym sezonie oraz regularnością, może być realnym kandydatem do pierwszego tytułu mistrza świata w kategorii MotoGP.

Najbardziej fascynujące w Ogurze jest to, że nie przypomina klasycznego zawodnika, który próbuje wygrywać każdą sesję i każdy wyścig za wszelką cenę. Obserwuje, czeka, uczy się, a gdy przychodzi odpowiedni moment, zaczyna atakować. Do tego dochodzi jego techniczna inteligencja. W MotoGP, gdzie aerodynamika, elektronika i zachowanie współczesnych opon potrafią całkowicie zmienić charakter wyścigu, zawodnik musi być kimś więcej niż tylko gościem, który potrafi mocno odkręcić gaz i szybko skręcać. Ogura zdaje się bardzo dobrze odnajdywać w takim środowisku.

Tutaj dochodzimy do czegoś, czego nie da się wyczytać z suchych statystyk. Japońscy zawodnicy często mają zupełnie inną drogę do MotoGP niż młodzi Hiszpanie czy Włosi. Nie zawsze od najmłodszych lat funkcjonują w europejskim centrum świata Grand Prix. Muszą pokonać większy dystans kulturowy, językowy i organizacyjny. Dlatego projekty takie jak Asia Talent Cup są niezwykle ważne. Ogura jest wręcz najlepszym przykładem skuteczności tego systemu.

W lipcu 2026 roku Yamaha oficjalnie potwierdziła, że Ai Ogura dołączy do fabrycznego zespołu Yamahy od sezonu 2027 i będzie jego zawodnikiem również w 2028 roku. To ogromny i bardzo niepewny krok, patrząc na formę japońskiego producenta w ostatnich latach. Oczywiście sezon 2027 będzie początkiem nowej ery technicznej w MotoGP. Zmiany regulaminowe mogą kompletnie przetasować układ sił. Kto wie? Być może Ogura wchodzi do fabrycznej Yamahy w idealnym momencie. Na ten jednak moment musi w pełni skupić się na aktualnym sezonie, bowiem musimy brać również pod uwagę, że to może być jego ostatnia szansa w najbliższym czasie na tak wielki sukces, wszak konkurencyjność nowych maszyn, w szczególności Yamahy są wielką niewiadomą.

Zdjęcia: Oficjalny profil AI OGURY

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami użytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ć opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę