Chińskie skutery premium? Voge pokazuje, że to możliwe. I to w jakiej cenie
Kiedy analizuję ofertę skuterów Voge w Polsce, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś tu nie gra. Nie chodzi tym razem o krytykę, tylko po prostu… pewne zaskoczenie. W pozytywnym sensie.
Chodzi o to, że marka, która dopiero od kilku lat buduje pozycję na naszym rynku, oferuje sprzęt, który pod względem wyposażenia i jakości wykonania stawia poprzeczkę na tyle wysoko, że dla wielu konkurentów w tych segmentach po prostu jest za wysoko. Nie są w stanie zaoferować podobnej konfiguracji za podobne pieniądze. Co konkretnie daje Voge i ile to kosztuje. Popatrzmy na aktualną gamę skuterów Voge, czyli marki koncernu Loncin Motor Co., Ltd., dostępnej w polskich salonach, z naciskiem na to, co wyróżnia te maszyny.
Zacznijmy od podstawy oferty
Voge SR1 o pojemności 125 cm³ i mocy 11,6 KM, to klasyczny miejski skuter na prawo jazdy kategorii B. Silnik chłodzony cieczą, wtrysk Bosch, pełne oświetlenie LED, kolorowy wyświetlacz LCD, dwukanałowy ABS, gniazdo USB i praktyczny schowek pod kanapą. Ceny oscylują obecnie w granicach 12-13 tys. zł w zależności od salonu i promocji rocznika. Już na tym poziomie widać podejście marki. Nie oszczędzano na elementach, które realnie wpływają na codzienne użytkowanie i bezpieczeństwo, do tego zadbano o jakość komponentów, jak np. wspomniany wtrysk od Bosch.
Jeszcze ciekawszy jest SR1 ADV. Ten sam silnik, ale w bardziej agresywnej, przygodowej stylistyce. Do tego elektrycznie regulowana przednia szyba, kamera rejestrująca jazdę, kontrola trakcji TCS, pełne LED-y i dwukanałowy ABS. Wysokość siedzenia około 810 mm, masa gotowa do jazdy ok. 140 kg. Cena katalogowa to 13 900 zł. W segmencie 125-tek na prawo jazdy kategorii B trudno znaleźć model, który w tej kwocie oferuje jednocześnie elektrycznie regulowaną szybę, kamerę i TCS. To wyposażenie, które zwykle pojawia się dopiero w wyraźnie droższych maszynach lub jako płatne opcje. Voge ma to w standardzie dla klasy najmniejszych skuterów, na których można jeździć z prawkiem B.
SR4 Max/T i niemiecka solidność?
Skoro przyjęliśmy podział na rosnące pojemności, to oczywiście największe wrażenie robi SR4 Max/T, czyli maxi-skuter z jednocylindrowym silnikiem 350 cm³ i 34 KM. To maszyna, która w testach regularnie porównywana jest do platformy BMW. To oczywiście nie jest przypadek, bo przecież SR4 Max/T jest oparty na platformie C 400 (C 400 GT / C 400 X), a Loncin od lat dostarcza silniki i komponenty do niemieckiego giganta.
W standardzie, szczególnie w wersji T, dostajemy szeroką gamę funkcji, w tym podgrzewane manetki i kanapę, elektrycznie regulowaną szybę, system bezkluczykowy, 7-calowy kolorowy wyświetlacz TFT z łącznością Bluetooth, przednią kamerę, czujnik ciśnienia w oponach, pełne oświetlenie LED, dwukanałowy ABS Continental, hamulec postojowy, zawieszenie KYB (przednie upside-down), opony Pirelli Angel Scooter, podwójne tarcze przednie z zaciskami J.Juan oraz ogromny schowek pod kanapą o pojemności 41,5 litra! Przyznacie, że sporo tego. Masa gotowa do jazdy wynosi około 214 kg, wysokość siedzenia uwzględnia niższych użytkowników (761 mm). Ceny katalogowe to około 27 990 zł, a w promocjach rocznika można było spotkać oferty nawet w okolicach 24 900 zł.
25 "koła" i masz wszystko
Mówiąc krótko, za około 25 tysięcy złotych w standardzie wpada nam zestaw elementów, które u wielu innych producentów w podobnej klasie pojemnościowej albo w ogóle nie występują, albo są dostępne wyłącznie w topowych, wyraźnie droższych wersjach. Podgrzewana kanapa i manetki, elektryczna szyba, kamera, TFT z Bluetooth, premium zawieszenie i ogumienie. Co najważniejsze, jakość wykonania i dobór podzespołów, a więc KYB, J.Juan, Continental, Pirelli, Bosch, nie pozostawiają wrażenia "chińskiej oszczędności", która dominowała w jednośladach jeszcze kilka lat temu. Wręcz przeciwnie, teraz czuć, że ktoś tu świadomie budował produkt premium w rozsądnej cenie.
Swoją drogą, to ładne przejście. Mam na myśli, z producenta dla dużych marek ze Starego Kontynentu, na budowę i rozwój własnej marki. Loncin w zasadzie nie ma wyjścia. Jeśli chce konkurować z innymi, umocowanymi w świadomości europejskich odbiorców markami, musi zaoferować nie tylko szeroką listę dodatków w standardzie, ale też dobrą jakość.
Za zakrętem czai się SR450X
To jeszcze nie wszystko. Otóż na stronie Voge.pl pojawił się już także SR450X, czyli nowość adventure/crossover z dwucylindrowym silnikiem 398 cm³ i 42 KM. Model jest zaprezentowany, ale na polski rynek jeszcze nie trafił, a jego dostępność spodziewana w dalszej części roku. Już teraz wiemy, że ma oferować m.in. koła szprychowe, zawieszenie KYB o większym skoku, radar, kamery, grzane elementy i bogatą elektronikę. To kolejny sygnał, w jakim kierunku idzie chińska marka, i jest to kierunek, który możemy tylko popierać.
Jeśli miałbym pokusić się o jakieś podsumowanie, to w segmencie skuterów 125 i 350 cm³ Voge konsekwentnie oferuje poziom wyposażenia i jakości komponentów, którego w tych cenach po prostu nie znajdziemy u większości konkurencji. Oczywiście nikt nie twierdzi, że to absolutnie najlepsze skutery na świecie. Chodzi raczej o to, że za relatywnie niewysoką cenę dostajemy maszynę, która nie wymaga dokupowania połowy wyposażenia, by stała się komfortowa i bezpieczna w codziennym użytkowaniu. A to w praktyce ma ogromne znaczenie, bo z własnej praktyki wiem, że wiele z tych zakupów dodatków nigdy nie następuje.
Jeśli szukacie skutera miejskiego lub maxi, który nie każe wybierać między ceną a wyposażeniem, na pewno warto zajrzeć do salonu Voge. Zdziwicie się, ile można dostać za relatywnie nieduże pieniądze.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze