Bultaco Rally GT 300. Powrót legendy w chińsko-hiszpańskim wydaniu
Marka Bultaco, kojarzona przede wszystkim z motocyklami trialowymi i terenowymi z lat 60. i 70., wraca na rynek z nowym modelem Rally GT 300. Cena wynosi 3 999 euro, czyli w przeliczeniu około 17 220 złotych, a maszyna powstała dzięki nowej współpracy z inną hiszpańską firmą o nazwie Leonart.
Warto zaznaczyć, że pod stylistyczną obudową Bultaco kryje się w zasadzie identyczny motocykl co Leonart Rally 300. Obie konstrukcje bazują na tej samej konstrukcji technicznej, a różnice sprowadzają się właściwie wyłącznie do detali wizualnych. Napęd stanowi chłodzony cieczą, jednocylindrowy silnik o pojemności 292cm³, z podwójnym wałkiem rozrządu w głowicy i czterema zaworami, zasilany elektronicznym wtryskiem paliwa Bosch. Leonart oznacza tę jednostkę symbolem CF300, a jej deklarowane osiągi oraz pojemność pokrywają się dokładnie z silnikiem znanym z modeli CFMoto 300, wywodzącym się konstrukcyjnie z Kawasaki KLX300. Wersje CFMoto z tym silnikiem zbierały przy okazji swojej premiery pozytywne opinie, więc nie powinno to budzić większych obaw.
Producent deklaruje moc na poziomie 28 KM, czyli 18,5 kW, osiąganą przy 9500 obr./min, oraz moment obrotowy 25 Nm. Napęd przenoszony jest przez sześciobiegową skrzynię, a taki poziom mocy kwalifikuje motocykl w Wielkiej Brytanii do kategorii uprawnień A2 na poziomie minimalnym.
Bultaco pozycjonuje Rally GT 300 jako motocykl typu trail do codziennego użytku, zwrotny w mieście, stabilny na drodze i wystarczająco kompetentny, by poradzić sobie z drogami gruntowymi oraz trudniejszym terenem. Kluczową rolę odgrywa tu koło przednie o średnicy 19 cali, które według producenta zapewnia precyzyjne prowadzenie w warunkach miejskich, jednocześnie dodając pewności podczas jazdy w terenie. Zamontowano opony 90/90-19 z przodu i 130/80-17 z tyłu.
Rama ma konstrukcję obwodową, zawieszenie przednie oparte jest na widelcu odwróconym typu USD, a z tyłu pracuje pojedynczy amortyzator. Motocykl wyposażono w tarczowe hamulce na obu kołach wspomagane systemem ABS, przy zadeklarowanej masie własnej wynoszącej 150 kg.
Wysokość siedzenia sięga 883 mm, prześwit wynosi 260 mm, a zbiornik paliwa mieści 16 l. Całkowita długość motocykla to 2160 mm, natomiast rozstaw osi wynosi 1410 mm. Motocykl otrzymał również pełne oświetlenie LED z kierunkowskazami zintegrowanymi z przodu, wyświetlacz TFT o przekątnej 5 cali pokazujący prędkość, obroty, wybrany bieg oraz poziom paliwa, a do tego gniazdo USB, bagażnik, osłonę silnika, składaną końcówkę dźwigni zmiany biegów oraz wbudowaną kamerę rejestrującą jazdę w pięciominutowych pętlach. Specyfikacja wymienia również czujnik ciśnienia w oponach oraz zegar.
Przy cenie 3999 euro (ok. 17220 zł), Rally GT 300 trafia prosto w środek coraz bardziej zatłoczonego segmentu budżetowych motocykli trailowych oraz małych adventure. Najbliższym rywalem wydaje się być Rieju Aventura 307 Rally, również zaprojektowany w Hiszpanii, a produkowany w Chinach, który w testach był wymieniany jako motocykl z najlepszym stosunkiem jakości do ceny wśród małych adventure.
Rieju wyceniony na około 23 240 złotych napędzany jest jednostką Loncin o pojemności 292cm³ i deklarowanej mocy 34 KM, a testerzy chwalili w pełni regulowane zawieszenie, pojemniejszy zbiornik na 20,5 litra oraz wyświetlacz TFT, choć zgłaszali też problemy z niezawodnością, w tym przeciekający amortyzator i korodujący łańcuch na egzemplarzu testowym. Bultaco zbliża się do Rieju pod względem pojemności i masy, mając 150 kilogramów wobec 160 kilogramów konkurenta, ale przegrywa mocą silnika, oferując 28 koni mechanicznych wobec 34 koni Rieju.
Obecnie prawa do marki Bultaco należą do hiszpańskiej firmy określającej się jako wielodyscyplinarna grupa holdingowa, Pandora Future Group, której pierwszym modelem pod tym szyldem był elektryczny motocykl dziecięcy Micro Sherpa. Na zdjęciach, obok wersji drogowej pojawia się także wariant terenowy, wyposażony w opony z agresywnym bieżnikiem oraz układ wydechowy Akrapovic. Bultaco twierdzi, że motocykl był rozwijany i dopracowywany przez ostatnie miesiące we współpracy z zespołem Bultaco Racing, który miał bezpośredni udział w strojeniu maszyny tak, by zachowała precyzyjny i zrównoważony charakter zgodny z duchem marki.
Na koniec warto dodać, że to nie jest pierwszy przypadek, gdy znana europejska marka z przeszłości trafia na chińskie podwozia. Podobną drogę przeszły już Benelli, Mondial, Moto Morini, SWM oraz Morbidelli. Mimo że nowy model nie ma praktycznie nic wspólnego technicznie z dawnymi Bultaco, wciąż miło jest widzieć to legendarne logo z powrotem na dwóch kółkach, a przyszłość pokaże, dokąd zaprowadzi ta inicjatywa.












Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeGówno tam wraca. Jak zwykle Chińczyk kupił metkę firmy zdechłej lata temu i j± przykleił na swój chiński wynalazek. Mega "powrót".
Odpowiedz