Brno czeka na powrót MotoGP. Co musi się wydarzyć? Co aktualnie dzieje się z czeskim torem?
W ostatnich dniach pojawiła się informacja, że Grand Prix Czech może wrócić do kalendarza wyścigów. Carmelo Ezpeleta powiedział, jakie warunki trzeba spełnić, żeby do tego doszło. To doskonała wiadomość dla wszystkich miłośników toru w Brnie.
Automotodrom Brno to obiekt bliski sercu wielu kibiców, zwłaszcza tych z Polski. Ogromne naturalne trybuny, malownicze położenie i niezwykła atmosfera na polach namiotowych przygotowanych z myślą o tych, którzy przyjechali oglądać najszybszych zawodników motocyklowych na świecie. Tak pokrótce można opisać Grand Prix Czech, które odbywało się na torze w czeskim Brnie.
W ostatnich latach obiekt miał sporo problemów, które wynikały z przyczyn finansowych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Karel Abraham złapał biznesową zadyszkę i żeby odzyskać płynność, zamierzał przekształcić działkę w osiedle mieszkaniowe. To jednak spotkało się nie tylko ze sprzeciwem władz, ale również jego wierzycieli. Ostatecznie pieczę nad torem miał przejąć bank w porozumieniu z morawskimi samorządowcami.
Ostatecznie obiekt przeszedł w ręce firmy Shakai, której właścicielem jest biznesmen Karel Hubáček. Do transakcji doszło w sierpniu 2023 roku. W prowadzeniu toru i aktywności wokół niego pomaga mu firma Creditas, która należy do jego kuzyna. Teraz powoli pojawiają się głosy o możliwym powrocie Grand Prix Czech.
Sprawę skomentował sam Carmelo Ezpeleta, który powiedział, że powrót jest możliwy w średnioterminowej perspektywie. Nowych właścicieli czeka jednak sporo pracy i mowa tu nie tylko o wymianie asfaltu, ale również przebudowie niektórych stref bezpieczeństwa. Szef Dorny potwierdził w rozmowie z niemieckim Speedweek, że trwają rozmowy w sprawie powrotu Grand Prix Czech do kalendarza wyścigów. Pozostaje zatem trzymać kciuki, że zawodnicy znów wystartują na legendarnym obiekcie z długą tradycją.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze