Bliski Wschód w chaosie: Polski biker na Harleyu Pan America w epicentrum wydarzeñ
Ela i Grzegorz Kędziorowie, para moto-podróżników znana jako "Screw It. Let's Ride", wiele razy gościła już na naszych łamach. Ich przygody trwają od czternastu lat, a od czterech sezonów praktycznie cały czas są na motocyklowym szlaku.
Po niemal trzech latach eksploracji obu Ameryk, polscy podróżnicy wyruszyli prosto z Polski w kierunku Azji, gdzie pierwszy rok poświęcili na zgłębianie tajemnic Bliskiego Wschodu. Od przeszło dwunastu miesięcy przemierzają rejony, w które teraz uderzyła wojna.
Zaledwie nieco ponad tydzień temu Harley-Davidson Pan America Eli Grześka sunął po irańskich drogach, by teraz zatrzymać się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie Polacy czekają na rozwój sytuacji. Grzegorz samotnie wylądował w Teheranie 18 lutego, błyskawicznie zgarnął maszynę i pomknął przez cały kraj na południe, docierając 22 lutego przez Zatokę Perską do bezpieczniejszego brzegu. Jak relacjonuje w rozmowie z mediami, Irańczycy, z którymi rozmawiał po drodze z Teheranu do Bandar Abbas, nie przeczuwali, że nadciąga tak poważny konflikt. Zresztą było to zaskoczenie dla większości osób nieobytych w polityce, i nie tylko na Bliskim Wschodzie.
Teraz Ela i Grzesiek znajdują się na stosunkowo bezpiecznych peryferiach Abu Zabi u zaprzyjaźnionego gospodarza, ale czują echo trwającego zamieszania. W Emiratach cudzoziemcy mogą liczyć na państwowe wsparcie w formie hoteli z pełnym wyżywieniem, ale ewakuacja drogą powietrzną czy morską stoi pod znakiem zapytania, bo lotniska i porty pozostają nieczynne.
W rzeczywistości jedyna realna ścieżka ucieczki prowadzi lądem przez Arabię Saudyjską, Kuwejt i Irak aż do Turcji, z otwartymi granicami na tym froncie. Z oczywistych względów dalsze plany Eli i Grześka na azjatycką eskapadę wiszą na włosku, bo lądowo nie da rady dotrzeć do Indii, czyli kolejnego celu na mapie, zwłaszcza że przejście z Pakistanem jest zablokowane od maja 2025. Para polskich podróżników musi zatem uzbroić się w cierpliwość, aż morska logistyka wróci do normy, umożliwiając transport pojazdu.
Przypomnijmy jeszcze, że cała ta azjatycka odyseja ruszyła z Katowic, a po 243 dniach, 36 828 kilometrach i szesnastu krajach miała zamknąć bliskowschodni rozdział. Tak się nie stało, bo potem przyszła tura przez Azję Środkową, znów kończąca się w Iranie, gdzie motocykl miał odpocząć, podczas gdy podróżnicy powrócili chwilowo do ojczyzny. Wojenne chmury wszystko zmieniły, zmuszając do szybkich decyzji. To dlatego Grzegorz poleciał do Teheranu i zameldował się w stolicy Iranu 18 lutego, by zabrać motocykl i ostatecznie dotrzeć do stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Trzymamy kciuki za naszych podróżników. Jeśli chcecie być na bieżąco, możecie śledzić losy Eli i Grześka na platformach społecznościowych, gdzie dzielą się relacjami z trasy.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze