Benda LFC700 Test. Z przodu lokomotywa, z tyłu Kim Kardashian
Z przodu lokomotywa z przyszłości. Z tyłu Kim Kardashian. W ramie 4-cylindrowy silnik rządowy, a w wszystko w klimacie cruisera. Co za koktajl Molotova i to prosto z Chin. Podjeżdżam do świateł. Pneumatyczne zawieszenie automatycznie opuszcza cały motocykl o jakieś 50mm. Jakiś dzieciak, który przechodzi przez pasy wola do swoich ziomków "Pa jaki zaje****y!". Witam w szalonym świecie Bendy LFC700.
Ten motocykl najpierw zobaczysz zanim usłyszysz. Zwykle jest odwrotnie, no ale spójrzcie na niego, wygląda jakby zaprojektował ktoś z CD Project Red z działu "Cyberpunk 2077". LFC700 zabiera na drodze bardzo dużo uwagi innych ludzi. Najpierw nadjeżdża przód tego sprzętu, który wygląda jak silnik odrzutowy z okienkiem, a potem widzisz tył i szczęka spada ci na buty, bo z tyłu mówi ci "Yo" Nicky Minaj. Tylny kapeć o szerokości 300mm to chyba najszersza opona kiedykolwiek zamontowana w seryjnym motocyklu, szersza niż Intrudery, Diavel, Rocket 3. Ostatni raz takiego lacia widziałem w magazynie Fast Bike Polska z 2005 roku. Nie ma ani jednego sensownego powodu, dla którego motocykl, który nie jest drag bike'm musi mieć taką oponę, bo we wszystkim, co nie jest jazdą na wprost ona przeszkadza. Czy natomiast jest ona kozacka? Owszem i chińczycy doskonale wiedzą, że ludzie chcą kupować rzeczy fajnie, niekoniecznie praktyczne, patrz: Temu.
Temat silnika pozwolę sobie rozpocząć moją dramatyczną rekonstrukcją zebrania z zarządem jak kminili ten motocykl. "Słuchajcie, mordeczki, robimy cruisera jakiego zachód, ba, świat nie widział. Dajemy mu po pierwsze tylną oponę o średnicy beczki na deszczówkę i silnik R4, co się kręci do 12 000 obrotów. Ale szefie, cruiser to raczej V2, ewentualnie rzędowe R2. Słuchaj, jak ci tam jest? Xuan z działu technicznego? My się zajmiemy wymyślaniem. A wy, inżynierowie zbudowaniem tego, ok mordo? No, to do roboty ". Rzędowa czwóra jest tutaj tylko dlatego, żeby było śmiesznie, a tacy dziennikarze jak ja mogli w literacko-ostentacyjny sposób się o tym rozpisywać, ale w tym przypadku nie ma co kombinować, R4 jest tutaj, bo wszyscy mają V2 i R2. To nie jest nowa koncepcja, w latach 80-tych było trochę dziwnych motocykli, które można było zaliczyć do cruiserów, a miały rzędowe silniki 4-cylindrowe, np Yamaha XJ1100, XJ1100 czy Kawasaki Eliminator 900. I żaden z nich nie sprzedawał się nawet w 1/10 tak jak Harley czy japońskie, klasyczne cruisery. Ale teraz mamy inne czasy i nie ma już przyzwolenia na rynku na wyłącznie skutery, sześćsety, litry i Harleye, teraz możesz mieć, co sobie tylko wymarzysz nie ważne jak to jest zwariowane.
Dobra, po tej lekcji historii, po której wielu z was zapewne zaczęło czytać skład odświeżacza do WC, trzeba się zmierzyć z meritum tego, czego kierowca się obawia jak patrzy na tylną oponę 300mm, czyli jakim cudem to przejedzie przez rondo? Pierwsze wrażenie jest takie, jak pijany wujek wziął cię na weselu na barana i biegł z tobą na grzbiecie do słodkiego stołu. Będziesz się siłować z tym sprzętem, w pierwszej chwili wydaje się, że skręcanie wcale nie jest możliwe, ale trzeba zrobić odwrotnie niż podpowiada ci mózg - jeszcze bardziej położyć tego czerwa i zaufać gumie. Wtedy dzieje się magia i Benda współpracuje i szczerze po godzinie jazda po zakrętach zaczęła mi sprawiać frajdę. Cały czas masz gdzieś z tyłu głowy, że tylna opona ma 30 centymetrów średnicy, że nie możesz sobie pozwolić na balet w winklach i że trzeba się trochę napracować. Benda LFC700 w wersji Pro jak testowana ma na pokładzie zawieszenie pneumatyczne, ale od razu mówię, że nie sprawi ono, że ta technolarwa będzie kroić zakręty jak sportowa sześćsetka, ale sprawi, że po pierwsze, będzie wygodniej na dziurawym serze polskiej infrastruktury drogowej i po drugie, na światłach wszyscy będą się gapić z rozwartą gębą jak motocykl leci na glebę przy akompaniamencie "cssssss". O tak, LFC700 to lowrider, zawieszenie jak odpalisz zapłon najpierw się pompuje, co brzmi jak kompresor, bo, cóż, jest tam kompresor, a potem za każdym razem jak się zatrzymasz, opuszcza motocykl o jakieś 50mm. Po co? Bo to jest kozackie. Następne pytanie.
Jak naprawdę nie wiem jak taki zestaw chaotycznych cech zmieszany w blenderze działa, bo jak motocykl z 300 z tyłu, 130mm z przodu, rozstawie osi 1720 i masie z płynami 295 kilogramów może się poruszać? Masa ma znaczenie tylko wtedy, kiedy ją czuć, a ja nie znając pełnych danych miałem wrażenie, że jadę czymś, co waży 230 kg. Po prostu opór toczenia tej kolosalnej opony wziął na siebie cały dramatyzm właściwości jezdnych.
Ale przyszedł taki moment, że się z tym pijanym wujkiem Staszkiem dogadałem, zrozumiałem, że trzeba sprzęt kłaść bardziej niż sugeruje zdrowy rozsądek, trochę się poszarpać w zdrowej rywalizacji, znaleźć sweet spot w obrotach, kiedy silnik najbardziej oddaje i to wszystko nadal było dziwne, bo jedziesz jakby nie patrzeć cruiserem z monsttualną tylną oponą, ale który pracuje i brzmi jak Honda Hornet.
Konkurencja? Brak. No bo, żeby konkurencja w przypadku tego motocykla miała jakiś sens, to musiałby istnieć jakiś inny cruiser o tak absurdalnych proporcjach, wyglądzie i z wysoko obrotowym silnikiem R4, a nie istnieje. Ale jak już go kupisz, przyzwyczaisz się do prowadzenia, pewnej nocy wyjedziesz na miasto i będziesz się szlajać bez celu, neony z mijanych sklepów będą się odbijać w zbiorniku paliwa, a ty się będziesz czuł jak w Cyberpunk 2077.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze