tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Aerox, Katana 50, SR50, F12, Speedfight. Rozpalay bardziej ni Pamela, jeeli wiesz kto to jest
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Aerox, Katana 50, SR50, F12, Speedfight. Rozpalay bardziej ni Pamela, jeeli wiesz kto to jest

Autor: ukasz "Boczo" Tomanek 2022.07.13, 10:23 1 Drukuj

Na wstępie pozwolę sobie zaznaczyć, że docelowo miał to być felieton, albo przynajmniej coś, co chociaż trochę przypomina dziennikarstwo, ale prawdopodobne prędzej jak później przerodzi się to w nostalgiczny memuar. Nie jest mi ani trochę przykro. Już sobie zdążyłem zrobić lobotomię mózgu i przypomnieć Aprilię SR50. Miał być artykuł o używanym skuterze, a wyszła autobiografia skupiona na czasach, kiedy byłem młody, wstawanie z fotela nie wiązało się z wydawaniem żadnego dźwięku i byłem dumnym posiadaczem skutera. Po bardzo krótce wspomnieliśmy tam o kilku sprzętach, które w połowie lat ‘00 były powodem permanentnej erekcji u nastolatków pragnących je dosiąść (mam gdzieś, jak to brzmi, 100% faktów).  Ci byli ogarnięci taką obsesją na ich punkcie, że mogli się posunąć do naprawdę desperackich sposobów, nawet - uwaga - iść do pracy.

Bądźmy szczerzy - to, co dziś reprezentuje skuterowa klasa 50cc jest jedynie przykrą namiastką tego, co było kiedyś. Ta klasa została zdominowana przez skutery azjatyckie, a żeby być bardziej precyzyjnym, azjatyckie nie-japońskie. Co wcale nie musi być takie złe, bo dzięki bardzo daleko posuniętej budżetowości więcej ludzi się mogło zmotoryzować. Niemniej jednak, w czasach o których będziemy mówić, skutery 50cc były czymś w rodzaju flagowców początku oferty producenta. Skoro jesteśmy już w Japonii, przenosimy się do prefektury Shizuoka, do Yamahy. Ktoś, kto wymyślił, że w tym samym roku, w którym na świat przyszła Yamaha R1 powstanie Aerox, był geniuszem. Jeśli miałeś 12 lat wzwyż i nie pragnąłeś mieć Aeroxa, coś było z tobą nie tak i powinien był się tobą zając lekarz specjalista. Wersji limitowanych i malowań było więcej, niż miejsc po przecinku na prywatnym koncie Daniela Obajtka, ale każdy szanujący się młodzieniec tuż po mutacji głosu - przynajmniej w Polsce - i tak zmieniał wszystko pod siebie, co najczęściej oznaczało zakup wszystkich możliwych naklejek z nazwami, które się widziało w prasie motocyklowej. Następny przystanek - Suzuki Katana, niemający nic wspólnego ani z motocyklem z lat 80-tych, ani z aberracją z 2019 roku. Katana 50 to był po prostu skuter, który można było dorwać w biało-niebieskim malowaniu GSX-R i z wielkim, czerwonym "R" na owiewkach. To wystarczyło, żeby obsesja szybko zmieniła się w bóle okolic krocza. Sztukę w GSX-R-owskim malowaniu na żywo widziałem tylko dwa razy.

NAS Analytics TAG

Przenosimy się do Włoch. W złotych latach skuterów 50cc, czyli latach 2004-2007 (złotych dla mnie, bo w ów czasie miałem przyjemność być młody) naprawdę nikt z chciał mieć Vespy, a nawet jeśli chciał, to nierozsądnym było się do tego przyznawać. Gdzie byś nią jeździł? Baristów w kawiarniach jeszcze nie było, a jeśli by byli, nikt by ich nie brał na poważnie. Prawdę mówiąc, kawiarnie wcale nie były popularne. Co było popularne? Cheesburgery za 2 PLN w McDonalds’s i tam wszyscy jeździli, najlepiej u sterów Aprilii SR50 lub Malaguti F12. Te dwa skutery mechanicznie nie różniły tak bardzo, co oznacza, że psuły się niemal w cyklu zsynchronizowanym, ale kiedy działały i jeśli jeszcze przeszły tuning, Dobry Jezu, a Nasz Panie, siały przeciąg. Do momentu, kiedy w którymś z nich nie wypadła świeca. Swoją drogą, oficjalna nazwa Malaguti to "F12 Phantom". I owszem, byli goście, którzy kupowali je dla samej nazwy, a ja to bardzo szanuję. Dajcie spokój, F12 PHANTOM. I można było go nabyć w ciemno-grafitowym malowaniu Stealth-Grey. Podobny poziom pożądania wzbudzała Gilera Runner. Pięćdziesiątka była już dostatecznie kozacka, ale patrzeliśmy na prawie 20 konną wersję 180cc i zastanawialiśmy się, czy do prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego niektóre ograny naprawdę są potrzebne w parach. Jeśli rozmawiamy o Włochach, musimy odnieść się do Frankensteina świata skuterów - Italjet Dragster. Ten sprzęt, co prawda w wersji 125cc widziałem na żywo raz w życiu. Gość podjechał na spot, a ja i moi ludzie patrzyliśmy na niego jak na lądowanie ufo. Dragster był materializacją idei "skomplikujemy, co się da, ale za to będzie wyglądać fajnie". Jako kierowca srogo zmotanej Aprilii SR50 byle kto nie mógł do mnie napisać na Gadu-Gadu i powiedzieć, że chciałby się ścigać. Ale ten typ, skądinąd uprzejmy, ścigał się ze mną i spuścił mi bęcki. Miał co prawda Dragstera w wersji 125cc, ale w tamtych czasach było na porządku dziennym, że stuningowane "50" goniły się ze 125-tkami.

Francuzi mieli w temacie skuterów wiele do powiedzenia. W drugiej połowie lat 90-tych, czyli wtedy, kiedy tak naprawdę wszystkie te skutery pierwszy raz ujrzały światło dzienne, pola elizejskie opuścił Speedfight 1, a trzy lata później Speedfight 2. U niektórych nawet wypowiadanie tej nazwy wzbudzało podniecenie. Peugeot czuł się w pełni solidarny z włoskimi skuterami, bo psuł się tak samo chętnie jak one, ale to nikomu nie przeszkadzało, żeby go chcieć. Status absolutnej kosy miał jednak Peugeot JetForce. Dużo sztywniejsza rama, centralny amortyzator, zbiornik paliwa w sekcji centralnej i skandalicznie piękny design przyczyniły się do wielu, naprawdę wielu omdleń. Ale to była wersja 50cc, Peugeot wypuścił na rynek ten skuter w wersji 125cc z… kompresorem. Sprężarka ostentacyjnie wystawała z lewej strony pokrywy paska napędowego i była pierwszym elementem, który uderzał w glebę, ale cóż, jeśli natura kogoś obdarzyłaby wyjątkowo szczodrze, to chodziłby wyłącznie w krótkich, obcisłych spodenkach. JetForce ze sprężarką robił wszystkie 50-tki i wszystkie 125-tki, nawet te nie w formie skuterów. Wielu nie wiedziało wtedy co to w ogóle jest kompresor, ale jak już się dowiedziało i, że ktoś to wsadził do skutera, ludzie oszaleli. Żeby go mieć, twój ojciec musiał być głównym udziałowcem jakiejś stacji telewizyjnej albo spółki energetycznej. Nie wiem, do czego w ogóle porównać ten sprzęt i do jakiego statusu, który osiągał jego właściciel.

Te skutery nie utworzyły nawet swojej gałęzi rynku. Utworzyły przede wszystkim swoje osobne, niezależne środowisko, własny kult i poważne zmiany w mózgach dzieciaków, którzy o nich marzyli. Kiedy raz w to wsiąknąłeś, wsiąknąłeś na amen. Ogarniała cię totalna obsesja, a każda decyzja w twoim życiu była rozpatrywana w kategorii "czy to, co zrobię przybliży mnie do spełnienia swoich marzeń". A kiedy już się udało, dostałeś bilet do świata zlotów, przyjaźni i wspólnego latania w unikalnym miejscu czasoprzestrzeni, gdzie życie odbywa się w sposób całkowicie beztroski.

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 0
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

NAS Analytics TAG
Zobacz rwnie

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr