9 używanych cruiserów, których boj± się motocykle sportowe
Nie ma nic lepszego niż zniszczyć na światłach ego kierowcy sportowego litra siedząc na 350 kilogramowym cruiserze. Ty, wolny jak ptak, Twoje krocze, komfortowe i nie zgniecione. Puszczasz lewą klamę i na asfalt idzie więcej momentu obrotowego niż potrzeba, żeby wyrwać z korzeniami starego Jesiona. Zanim pilot litra zorientuje się, co się stało, ty już będziesz 100 metrów dalej. Litr wtedy Cię dogoni i wyprzedzi jakby szedł spacerkiem, ale Vin Diesel powiedział, że nie ma znaczenia czy wygrasz o cal, albo o milę, a skrzyżowanie opuściłeś pierwszy. Jako eks-ekspert ds.cruiserów w ścigacz.pl dzielę się swoją listą grubasów, które lubią utrzeć nosa sportom.
Yamaha Warrior
Legendarna zabójczyni plastików. Motocykl z nieśmiertelnym i niezwykle żywym silnikiem, który generuje absurdalne ilości momentu od wolnych obrotów (max 144 Nm przy 3700 obr./min). Teoretycznie to jednostka z pluszowego Wildstara, ale z innym rozrządem i zaworami. To nie jest typowy cruiser, bo rozpędza się dobrze ponad 200 km/h i przez chwilę w zakrętach zapomina, że ma czternaście metrów długości. Co ciekawe, to, jak Warrior trzyma cenę powinno być studiowanie, bo piętnaście lat temu egzemplarze z 2002 roku kosztowały ok. 30 tysięcy i dziś kosztują dokładnie tyle samo. Świetna lokata forsy, ale ja bym traktował ten sprzęt jako flamaster i kreślił krechy na każdych światłach.
Yamaha Warrior - więcej informacji »
Yamaha V-Max 1700
Dobrze pamiętam jak ten sprzęt wychodził na rynek, bo wszyscy chcieli go dotknąć. Pierwszy seryjny motocykl o mocy 200 KM i to w cruiserze. Drogi, ciężki, ekskluzywny (20 tysięcy kaucji przed jazdą testową), dziki, okazyjnie niebezpieczny, ponieważ nie miał żadnej elektroniki, co mogło skutkować paleniem lacia na piątym biegu, przy 140!km/h. W przeciwieństwie do Warriora, V-Max potrafił skręcać, ale wymagało to trochę siły. Niemniej jednak Yamaha na światłach stresowała nie tylko motocykle sportowe. Stresowała wszystko. Jeśli chcesz kupić używaną sztukę, przygotuj się na spalenie całego baku na 100 kilometrów (15 litrów) i wydatki związane ze sprzęgłem, które prędzej czy później się zjara.
Yamaha V-Max 1700 - więcej informacji »
Triumph Rocket 3
Wielki tatuś. Zabijaka z Hinckley. Największy seryjny silnik wsadzony do motocykla kiedykolwiek (2.3 litra, a później 2.5?litra). Jeśli wszystko chcesz mieć największe, odpuść sobie inne motocykle z tej listy i kup Rakietę. Jak kręci cie cruiserów vibe to śmiało, wyposaż się w wersję bazową oblaną chromem, ale to, co powinieneś zrobić to kupić wersję Roadster lat 2010-2012. Po pierwsze - liczby: 145 KM i 221 Nm (tak, w jednym motocyklu). Po drugie raczej nie latali tym szaleni buhaje, oprócz kilku dziennikarzy, więc sztuki będą relatywnie zdrowe. A skoro już przy Triumphie jesteśmy to...
Triumph Rocket 3 - więcej informacji »
Triumph Thunderbird Storm
Podobnie jak z Rocketem, wersja "Storm" jest po prostu bardziej niesfornym, niegrzecznym wcieleniem seryjnego motocykla. Mrocznym, mocniejszym i generalnie skorym bardziej siać zamęt na mieście. Nie ma tyle Nm, co Rocket, ale 145 Nm od samego dołu to też zabawka. Co ciekawe, fakt, że w silniku przestawiono czopy wału korbowego, brzmi jak V2, ale z racji że to R2, pracuje płynniej i zaskakująco chętnie się wkręca w górne partie obrotowe.
Triumph Thunderbird Storm - więcej informacji »
Kawasaki VN2000 Vulcan
O ile Rocket 3 miał największy silnik ever wsadzony do motocykla, Vulcan miał największy produkcyjny silnik V2 wsadzony do motocykla. To pełny pakiet mocarnego cruisera - z kierowcą znaaacznie ponad 400 kg na drodze, 177 Nm przy 3200 obr./min (z czego 90% na biegu jałowym) i klamki sprzęgła/hebla wielkości warzechy. Kawasaki nawet nie udawało, na jaki rynek ma to być motocykl i nawet przeprowadzili badanie rynkowe odnośnie dokładnie tego modelu wyłącznie w USA. Interesujące ceny - regularnie widać sztuki za około 25 tys. Jak na takie bydle z takim mocarnym, niezajechalnym silnikiem całkiem nieźle.
Kawasaki VN2000 Vulcan - więcej informacji »
Honda Gold Wing F6C
W sekcji Hondy należałoby uwzględnić VTX1800 I Rune, ale ten pierwszy to pojazd zbyt podobny do Vulcana 2000, a ten drugi, cóż, ceny wyleciały w kosmos, a ja jestem świadomy finansowo więc wybieram F6C. Wiem, to normalnie oznaczenie Valkyrie, ale w okolicy roku 2014 Honda zrobiła power-cruisera na bazie Goldasa, zanim jeszcze zrobiła Baggera. Dlaczego był lepszy? Głównie dlatego, że był tak monumentalny i nieproporcjonalny, że aż śmieszny. Oprócz tego, to Goldwing czyli silnik z momentem obrotowym lokomotywy (175 Nm) i absolutnie niesamowity system C-ABS kiedykolwiek wyprodukowany. Nie jest dorwać ten sprzęt łatwo, bo niewiele ich się sprzedało (dziwne, nikt nie chciał mniej turystycznego Goldwinga bez owiewek, za to drogiego), ale zdarzają się oferty kręcące się w sąsiedztwie 45-50 tysięcy i jeśli zależy Ci na totalnej oryginalności i niesamowitym silniku, śmiało.
Honda Gold Wing F6C - więcej informacji »
Ducati Diavel
Nie mogło zabraknąć Diavela na liście na której jest Yamaha V-Max. Ducati jest od niej znacznie bardziej zaawansowane, jeździ o wiele, wiele lepiej, przyspiesza równie bestialsko i nie wzbudza takiego szacunku jak V-Max jednak jako motocykl, jako maszyna będąca kombinacją komponentów jest to konstrukcja zachwycająca. Budżetowe podejście pozwoli szukać pierwszej generacji ze znanym i lubianym silnikiem Testastretta, który Ducati montowali nawet w ekspresie do kawy w siedzibie głównej w Borgo Panigale.
Ducati Diavel - więcej informacji »
Suzuki Intruder M1800
Nie mogło na liście mocarnych cruiserów nie znaleźć się Mega-Intruza, bo w pewnym stopniu zdefiniował on całą tą klasę. Intrudery mają długi i bogaty rodowód, a na M1800 to jego ukoronowanie. Ciężki, długi, niski i szeroki. Z obłędnym momentem obrotowym - jak wszystko tutaj - ale to, co wyróżnia go na tle powiedzmy Hondy VTX Czy Vulcana to prowadzenie, bo przy budowie Suzuki wzięło kilka części z półki na graty do GSX-R, co nie znaczy, że będziesz tym kroić winkle jak na sporcie, ale Intruz jeździ pewniej niż podobne garbatowo sprzęty. Była też wersja C, bardziej klasyczna, ale nie chcesz jej. Chcesz niebieską M-kę z białym pasem.
Suzuki Intruder M1800 - więcej informacji »
Harley-Davidson V-Rod Muscle
Zawsze mówię, że to najlepszy Harley, bo nie zbudował go Harley, ale Porsche. Dobra, nie samo Porsche, ale Niemcy brali ścisły udział w tym projekcie i to widać. Muscle po pierwsze świetnie jeździ mimo kolosalnego lacia z tyłu, a po drugie lubi obroty. Muscle nie wibruje za bardzo, kręci się wyżej niż każdy inny Harley, a że jest długi, możesz spod świateł strzelić klamką, zostawić kreseczkę na asfalcie i się teleportować do przodu stresując sześćsety. To nie był pierwszy romans HD z wschodnią kulturą, bo był przecież oryginalny V-Rod, ale zapewniam, że Muscle jest lepszy. No i oczywiście zapomniany Street Rod, czyli V-Rod z podnóżkami jak w naledzie, biały kruk, którego kupowali jedynie bardzo otwarci fani marki.
















Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze"177 Nm przy 3200 obr./min (z czego 90% na biegu jałowym)". Raczej bliżej 7 Nm. Silnik generuje moc dopiero pod obci±żeniem, a na jałowym tylko tyle żeby pokonać opory wewnętrzne i nie zgasn±ć.
OdpowiedzAkurat Diavel to odstawi każdego litrowego sporta ( bez wyj±tku) i do nie do drugich ¶wiateł, tylko co najmniej do osięgniecia przez oba motocykle 260 km/h- choć temu sportowemu litrowi zajmie to ...
OdpowiedzZdecydowanie w tym zestawieniu brakuje Ducati XDiavel
OdpowiedzPozwolę się sobie z autorem nie do końca zgodzić, zwłaszcza z ostatnim punktem wyliczanki.... H-D V-rood muscle...? Po pierwsze - to nie H-D (tak, niestety, do dzisiaj nie jest uznany w ...
Odpowiedz