30 elektrycznych motocykli dla straży pożarnej w LA. Polskie miasta zakorkowane jeszcze bardziej
Strażacy z Los Angeles dostali nową broń w walce z jednym z największych wrogów służb ratunkowych w tym mieście, czyli paraliżem dróg z powodu korków. Niestety problem jest powszechny i znany również u nas.
Olbrzymia liczba samochodów na drogach potrafi zablokować wozy strażackie w najgorszym możliwym momencie. Aby częściowo obejść ten problem Departament Pożarniczy Los Angeles, znany jako LAFD, wzbogacił się o 30 elektrycznych motocykli ERidePro, które trafiły do służby dzięki darowizmie od Google i YouTube. To nie są jednak pojazdy do patroli ani eskorty, lecz coś znacznie bardziej pomysłowego.
Reklama
KTM 125 Duke vs 390 Duke 2026. Który pasuje do ciebie lepiej i dlaczego odpowiedź nie jest oczywista
KTM konsekwentnie buduje klasę swoich nakedów, a obecny rok przynosi kolejny rozdział w wykonaniu 125 Duke i 390 Duke. Oba motocykle dzielą tę samą filozofię, podobne ramy i tę samą agresywną stylistykę, ale różnice też są niemałe. Czy można porównywać te maszyny?
POZNAJ MOTOCYKLE, KTÓRE DAJĄ FRAJDĘ! »
Szef LAFD, Jamie Moore, wyjaśnił, że każda z tych maszyn pełni rolę mobilnej jednostki medycznej, w pełni zintegrowanej z systemem dyspozytorskim i dowodzenia departamentu. Zespół składa się z dwóch maszyn, który razem tworzy błyskawicznie reagującą ekipę medyczną. Gdy strażacy dotrą na miejsce, mogą natychmiast rozpocząć podstawowe procedury ratunkowe, ocenić zagrożenie i skoordynować dalsze działania, włącznie z wezwaniem karetki pogotowia. Kompaktowe motocykle elektryczne są w stanie dotrzeć do poszkodowanych szybciej niż jakikolwiek większy pojazd.
Kluczem do całej operacji jest kalifornijskie prawo, które zezwala motocyklistom na jazdę między pasami, czyli tzw. lane splitting. W Los Angeles korki są stanem permanentnym, a motocykle dają ratownikom ogromną przewagę nad załogami ciężkich wozów strażackich, które tracą cenny czas w drogowym zatorze. ERidePro potrafi jednak znacznie więcej niż tylko lawirować w miejskiej dżungli. Maszyny te radzą sobie świetnie w terenie, na nieutwardzonych drogach i w trudno dostępnych rejonach, co czyni je idealnym narzędziem podczas akcji gaśniczych w strefach pożarów lasów oraz w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych. To właśnie ta wszechstronność przekonała Google i YouTube do ufundowania całej floty.
W Polsce model działania służb ratunkowych wygląda nieco inaczej niż w Los Angeles. Medyczne czynności ratunkowe należą tu do kompetencji zespołów Państwowego Ratownictwa Medycznego, a więc ratowników medycznych, pielęgniarek systemu i lekarzy systemu, którzy obsadzają karetki pogotowia. Straż pożarna udziela kwalifikowanej pierwszej pomocy w szczególnych sytuacjach, gdy jednostki PRM nie mogą skutecznie dotrzeć do poszkodowanych, kiedy na miejscu zdarzenia nie ma jeszcze zespołu ratownictwa medycznego lub gdy dostęp do poszkodowanych jest utrudniony. Strażacy zarówno z Państwowej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej posiadają uprawnienia do udzielania profesjonalnej kwalifikowanej pierwszej pomocy i są wyposażeni w specjalistyczny sprzęt medyczny. To jednak nie oni odpowiadają za transport pacjentów i zaawansowane interwencje medyczne, a jedynie wypełniają lukę do czasu przyjazdu karetki.
Co do motocykli ratunkowych, czyli motoambulansów, Polska robi tu w ostatnim czasie wyraźny postęp. Motocyklowe jednostki ratownicze to obecnie element systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Motoambulanse mają za zadanie dojeżdżać do trudno dostępnych miejsc, do których nie mogą dotrzeć karetki, na przykład podczas zgromadzeń lub do wypadku na zakorkowanej ulicy. W skład motocyklowej jednostki ratowniczej wchodzi co najmniej jedna osoba uprawniona do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, a motoambulanse działają od 1 maja do 30 września, dyżurując przez 12 godzin na dobę. Od 1 maja 2026 roku motocykle ratunkowe dzięki zmianom ustawowym stały się pełnoprawną jednostką systemu ratunkowego. Warto przypomnieć, że wcześniej ich status prawny przez lata pozostawał nieuregulowany. W skali kraju funkcjonuje około 20 motoambulansów, kontraktowanych przez oddziały wojewódzkie NFZ. To wciąż niewiele jak na kraj tej wielkości, ale kierunek jest właściwy.
Dodajmy jeszcze, że zakorkowane polskie miasta, z Poznaniem na 4. i Wrocławiem na 8. miejscu w Europie, dostarczają aż nadto argumentów za dalszym rozwojem tej formy ratownictwa.












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze