16 mandatów i koniec wolno¶ci za kierownic±. Nowy system na piratów drogowych
Okazuje się, że arsenał narzędzi do temperowania kierowców można jeszcze poszerzyć. Chodzi o limitery prędkości, które wjeżdżają na ulice USA.
Władze Nowego Jorku postawiły ostatecznie uporać się z kierowcami notorycznie ignorującycmi przepisy. Od przyszłego roku każdy, kto w ciągu 12 miesięcy zbierze co najmniej 16 mandatów, w większości rejestrowanych przez fotoradary, będzie zobowiązany zamontować w pojeździe inteligentny ogranicznik prędkości, czyli Intelligent Speed Limiter. Koszt urządzenia szacuje się na około 300 dolarów, a montaż, który trzeba wykonać w ciągu 45 dni, obciąża portfel samego kierowcy.
System wykorzystuje dane GPS oraz mapy obowiązujących limitów prędkości, podłączając się bezpośrednio do komputera pokładowego pojazdu. Dzięki temu fizycznie blokuje możliwość przyspieszenia ponad dozwoloną wartość, ograniczając moc silnika w momencie, gdy pojazd próbuje przekroczyć ustalony próg.
Decyzję o wprowadzeniu tak radykalnych przepisów przyspieszył tragiczny wypadek z marca 2025 roku. Kierująca Audi Miriam Yarimi, mając na koncie blisko 90 mandatów i jeżdżąc bez uprawnień, wjechała na czerwonym świetle z dużą prędkością na Ocean Parkway w Brooklynie. W wyniku zderzenia zginęła matka wraz z dwiema córkami, w wieku 8 i 5 lat. Sprawa wzburzyła opinię publiczną, bo jasno pokazała, że standardowe sankcje, grzywny, punkty karne, a nawet odbieranie prawa jazdy, nie powstrzymują grupy notorycznych recydywistów, dla których opłacenie mandatu jest jedynie kosztem prowadzenia. Pozostali jeżdżą i tak pomimo nakładanych na nich kar i zakazów.
Władze Nowego Jorku uważają, że nowy system będzie działać zapobiegawczo, eliminując zagrożenie zanim dojdzie do kolejnej tragedii. W Europie podobne technologie, w wersji informacyjnej lub z możliwością wyłączenia przez kierowcę, są obowiązkowe w nowo produkowanych pojazdach od 2022 i 2024 roku, zgodnie z unijnymi regulacjami.
Sytuacja motocyklistów wygląda zupełnie inaczej i jest dużo bardziej zawiła. Unijne przepisy z 2022 roku wprowadziły obowiązek montażu systemów ISA w nowych typach pojazdów, jednak jednośladów ta regulacja na razie nie obejmuje. Powód jest prosty. Otóż technologia ograniczająca prędkość nie jest jeszcze przystosowana do specyfiki jazdy na dwóch kołach. Ogranicznik musiałby działać precyzyjnie podczas pokonywania zakrętów, manewrów wyprzedzania czy jazdy po nierównej powierzchni, bez zakłócania dynamiki maszyny i kontroli kierowcy nad pojazdem. Producenci wraz z regulatorami nadal pracują nad rozwiązaniem tego problemu, ale na dziś motocykle pozostają poza zasięgiem tych przepisów.
W Polsce sieć fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości rozwija się coraz intensywniej. Działa również lotna formacja policyjna SPEED. Problem recydywistów na czterech lub dwóch kołach wciąż pozostaje aktualny, ponieważ mandaty, punkty i zawieszenia praw jazdy nie zawsze przynoszą oczekiwany efekt. Obecnie oczywiście nie planuje się wprowadzenia przymusowych limiterów dla używanych motocykli, jednak ogólny trend w Unii Europejskiej, zmierzający do realizacji programu Vision Zero, czyli zero ofiar śmiertelnych na drogach, będzie oznaczał kolejne szykany w przyszłości. Systemy ISA stanowią jeden z fundamentów tej strategii.
Nowojorski model wpisuje się w szerszy trend odchodzenia od karania po fakcie, w stronę aktywnego zapobiegania zagrożeniom przy wsparciu technologii. Czy elektroniczne ograniczniki prędkości to koniec swobody na drodze, czy realna szansa na ograniczenie liczby tragicznych zdarzeń? Dyskusja na ten temat na europejskim gruncie dopiero się rozpoczyna, ale wydaje się pewne, że czasy bezkarnej jazdy dla notorycznych piratów drogowych powoli się kończą.









Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze