
W tym roku niestety nie mogłem pojechać, ale byłem w zeszłym roku. Wspaniała organizacja, wiele atrakcji. Mieszkańcom nie przeszkadzają kawalkady motocykli na ulicach tego małego, górskiego miasteczka. Motocykliści wszędzie spotykają się z sympatią. Mieszkańcy rozumieją, że jest to kilkadziesiąt tysięcy turystów, którzy muszą gdzieś spać, coś jeść lub choćby zatankować motocykle. Wszyscy na tym zarobią. Niestety wątpię, czy podobnie byłoby np. w Zakopanem, ale to już chyba taka nasza specjalność, że zawsze coś nam przeszkadza. W przyszłym roku jadę na bank.
odpowiedz
Komentarz (2 z 3) do: BMW Motorrad Days 2009 - to coś więcej niż tradycja