Tylko na jeden dzień :) Swój chrzest bojowy w terenie WRka przeżyła ze mną dzień wcześniej. W sobotę ja zajęłam się uwiecznianiem na zdjęciach poczynań innych, zaś koza trafiła w ręce Lovtzy. W sumie to po to jest sprzęt, żeby nim jeździć :D Jeżeli zaś chodzi o GS Challenge panowała tam naprawdę rodzinna atmosfera. Ci, którzy myślą, że większość uczestników przyjeżdża tam dla lansu moim zdaniem bardzo się myli. Podejrzewam, że gdyby tak właśnie było skończyłoby się na kiełbaskach i grillu...
odpowiedzPewnie, lans to pokonanie trudnego odcinka między kolejnymi ogródkami na monciaku w Sopocie - okraszone groźbą mandatu od SM (adrenalina!). Świetna impreza, świetni ludzie.
odpowiedz
Odpowiedź (1 z 1) na komentarz: Żmija, oddałaś Kozę pod władanie red. Lovtzy? Ćwiczyłem ostatnio teren na lekkim enduro (DR125) i mam wrażenie, że to jest świetna sprawa przy takim sprzęcie, więc podziwiam entuzjastów na GS1200 w...