
dzisiaj 12:24 Wiadomości
BMW K1600GTL - o wiele więcej niż turystyk 3
dzisiaj 11:39 Wiadomości
|
Świetny motocykl do ofensywnej turystyki. Szybki, zwrotny, wygodny. Dysponujący porządnym zawieszeniem, rozrywkowym genem supermoto i otoczony nimbem marki dla prawdziwych hardkorów. Tak to wygląda w katalogu KTMa i gdyby wierzyć w katalogi można by dojść do wniosku że ludzie powinni zabijać się w salonach o nowego SMT 990 ABS. Tyle że wcale tak nie jest. Dlaczego teoretycznie świetny motocykl praktycznie ma duże problemy ze znalezieniem nabywców? Zapraszamy na przejażdżkę turystycznym (?) supermoto (?) KTMa. Wszystko ładnie, pięknie Od strony technicznej motocykl prezentuje się świetnie. Opisywaliśmy go zresztą obszernie w chwili gdy pojawił się na rynku. Austriacy znani są z tego, że nie oszczędzają na wyposażeniu i ekstrasach, co doskonale zresztą widać na przykładzie SM T. Silnik V2 LC8 tryskający energią, super stabilna rama ze stali chromowo-molibdenowej i świetne zawieszenia WP o powiększonym skoku i szerokim zakresie regulacji. Zaciski Brembo, dodatki sygnowane przez takie marki jak WP, Magura, Domino, Bosch, Marchesini. Do tego pakiet turystyczny w postaci owiewek, szyby, osłon na ręce i stelaża pod kufer. Nowością w prezentowanej maszynie jest ABS, który zachęcić ma do wypadów w trasę niezależnie od warunków pogodowych. Gotowi na przejażdżkę? Rozdwojenie jaźni Turystyczne supermoto, hmmm… zastanówmy się. Specyfika oby tych obszarów motocyklowej aktywności raczej się wyklucza i tylko największy optymista będzie upierał się, że jest inaczej. Co tu dużo mówić, od samego początku obawiałem się, że chęć połączenia zbyt wielu zalet i przymiotów w jednym bycie może doprowadzić do powstania jakiegoś poważnego jeżdżącego znaku zapytania. Co więcej remiksy z ze skrajnie różnych potrzeb i oczekiwań czasem prowadzić mogą do czegoś przypominającego polską służbę zdrowia – ani to służba, ani nie ma to wiele specjalnego ze zdrowiem. Prawda jest tak, że jazda SMT 990 była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Motocykl prowadzi się doskonale (choć fabryczne ustawienia są nieco za miękkie i warto podkręcić tłumienie dobicia i odbicia), wejście w zakręt dzięki szerokiej kierownicy i ostrej geometrii jest błyskawiczne i precyzyjne. Motocykl nie buja w złożeniach, nie nurkuje nadmiernie na hamowaniach, ani też nie stresuje kierowcy trzepotaniem kierownicy. KTM pozostaje stoisko spokojny na zmianach kierunków, nie wykazując tendencji do wyrzucania kierowcy z siodła. Na kierowcy i motocyklu nie robią wrażenia korekty toru jazdy w zakręcie, SM T bezproblemowo daje się także podnieść ze złożenia hamulcem. Przy maszynie o takich osiągach i tak dużym skoku zawieszeń jest to naprawdę godne odnotowania. Hamulce są klasą samą dla siebie. Mocne, łatwe w dozowaniu i wspomagane bardzo dobrze zestrojonym ABSem. Nic dodać, nic ująć. Tym koniem wspaniale gania się po winklach. Na laurkę zasługuje także silnik. Żywiołowy, tryskający energią, zawsze skory do jazdy na maksa. Przy nudnych rzędówkach sprawia wrażenie jakby w rzeczywistości miał więcej mocy, niż deklarowane 114KM. Dzięki takiej konfiguracji i niskiej masie motocykl z radością śmiga po zakrętach, ochoczo jeździ na gumie, wyrywa do wyprzedzania z każdego biegu i generalnie rzecz biorąc jego zapał do łojenia wydaje się być niewyczerpany. Siadając za kierownicą kierowca nie może narzekać. Wzorowa ergonomia, wygodna pozycja, także dzięki wąskiej talii maszyny, dobra widoczność w lusterkach oraz czytelny zestaw wskaźników. No i teraz sami się zastanówcie. Czy to nie właśnie takiego towarzysza na dalsze wypady poszukują motocyklowi podróżnicy – szybkiego, zwrotnego, stabilnego, pełnego wigoru i charakteru? Cóż, pewnie tak byłoby w przypadku SM T, gdyby nie… Realia życia Ktoś, kto kiedykolwiek siedział na prawdziwym supermoto, po zajęciu miejsca na SM T musi dojść do wniosku że właśnie okraczył… półciężarówkę. Ba, mało tego. Gdyby posadzić testową grupkę motocyklistów na tego konia bez opowiadania im wcześniej o co w nim chodzi, idę o zakład, że zdecydowana większość nie połączyłaby jakkolwiek tego sprzętu z supermoto. Przy masie z paliwem przekraczającej 200 kg te związki niestety muszą być jedynie symboliczne. Zgoda, zawodnicy jeżdżący wyczynowo po torze pewnie wejdą w winkiel bokiem nawet na bohaterze naszego artykułu, ale dla szarego zjadacza motocykli jest to poza zasięgiem. To nie tylko kwestia masy, ale także gabarytów i ogólnej konfiguracji maszyny. To może po prostu traktować ten sprzęt jako szybkiego turystę i w oznaczeniu SM T skupić się właśnie na tym T? Zresztą KTM sam klasyfikuje ten sprzęt jako podróżniczy. No dobrze, ale kto będzie chciał wybierać się aż za horyzont motocyklem turystycznym, w którym lampka rezerwy (bo oczywiście nie ma wskaźnika poziomu paliwa) zapala się na autostradzie już po 160 km (!), a zużycie paliwa przy szybkich przelotach sięga z łatwością 10 litrów na 100km? Mówiąc „szybkich”, nie mam na myśli jazdy z prędkością nadświetlną, tylko o tempie na poziomie 160-180 km/h. Zbiornik paliwa, przy takim apetycie na benzynę, mieści zaledwie 19 litrów, co jest po prostu niedorzeczne. Trzeba się na prawdę porządnie wychilloutować, uspokoić i nastawić pokojowo do świata, aby zejść ze spalaniem poniżej 7l/100... Przy wyższych prędkościach ochrona przed pędem powietrza okazuje się niewystarczająca. Szyba jest za wysoka dla niskich kierowców i za niska dla całej reszty. W rezultacie głowa kierowcy lata na boki smagana pędem powietrza. Przy mniejszych prędkościach motocykl nie jest w stanie ukryć swojej irytacji ślamazarnym tempem. Silnik generuje wibracje, dwa wielkie tłoki biczują wahacz łańcuchem, co zmusza kierowcę do stałej wzmożonej koncentracji, nawet przy powolnej jeździe, gdzie często trzeba pomagać sobie sprzęgłem. Za mało gazu i motocykl kaszle i szarpie łańcuchem, za dużo – a chce iść na gumę. O braku sensownego schowka pod siodłem już nie wspomnę. Czy tak rozumiemy motocyklową turystykę? Hans na wściekłym supermoto? No właśnie. Wyobraźmy sobie teraz typowego motocyklowego podróżnika w Europie. Spodnie z szelkami, kask szczękowy, odblaskowe wstawki w kurtce i buty podklejone Gore-texem. To broń Boże nie jest żadna wycieczka pod adresem gości w kaskach szczękowych (sam mam taki jeden, tak samo zresztą jak spodnie z szelkami – po prostu są wygodne w podróży), ale raczej próba realnego spojrzenia jacy ludzie sięgają po maszyny klasyfikowane jako podróżnicze. Co ciekawe znam wiele osób lubiących wyskoczyć w dalszą trasę, więc to nie jedynie kwestia mojej subiektywnej projekcji. To w zdecydowanej większości ludzie, którzy na motocyklu chcą się odprężyć. Którzy szukają relaksu, spokoju, bezproblemowo nawijanych kilometrów, bezstresowego pochłaniania widoków po tygodniach wyniszczającej nerwowo walki w korporacyjnych biurowcach. Ludzie, którym do szczęścia potrzeba zapasu wytrzymałości motocykla, dużego zasięgu, komfortu i możliwości przejechania jakąś lokalną szutrową drogą, jeśli właśnie tak poprowadzi ich nawigacja, lub gdy po prostu nie będzie innej drogi na przód. A teraz popatrzcie w materiały reklamowe KTMa SM T. Jakiś typ jeżdżący po schodach w centrum miasta, inny idący przez wioskę w uślizgu, albo ganiający na kolanie z kuframi… Człowiek w spodniach z szelkami widząc to podnosi z zainteresowaniem szczękę swojego kasku, przegląda wszystko z zaciekawieniem, cmoka pod nosem szczerze zadziwiony tym, czego to ludzie nie wymyślą… Potem wygrzebuje kluczyki od swojej BM-ki i spokojnie, bez powerslidów, na obu kołach odjeżdża w siną dal. No właśnie. KTM stworzył fantastyczny motocykl, tylko że teraz aby osiągnąć pełnię sukcesu Austriacy powinni stworzyć ludzi, którzy będą podzielali tą opinię. SM T świetnie nadaje się do łojenia i wygłupów, ale zupełnie nie o to chodzi w turystyce. Jeśli zaś chodzi o łojenie dla samego łojenia, to na rynku także znajdzie się sporo sprzętów które robią to lepiej, nawet w ofercie samego KTMa. Oczywiście rozumiem intencje konstruktorów, którzy chcieli stworzyć pełen charakteru motocykl, dla tych którzy chcą ostro poganiać w weekend lokalnymi alpejskimi drogami, ale prawda jest taka, że to szalenie wąska grupa odbiorców. Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia… Kasa No właśnie. Na wiele rzeczy można przymknąć oko, jeśli zgadza się cena. KTM życzy sobie za swoją maszynę 53 tysiące polskich złotych i jest to sporo. Za taką kasę można przebierać w maszynach turystycznych, sportowo turystycznych, czy enduro-turystycznych. Teraz już wiecie czemu pod salonami KTMa nie dochodzi do rękoczynów z udziałem desperatów chcących upolować swojego SM T - pomimo tego, że motocykl świetnie prezentuje się w katalogu. Bo ten sprzęt to trochę taka świnka morska. Ani to świnka, ani ona morska. Dane techniczne:
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
KOMENTARZE (26) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
SMT na autostradzie??? To jest użytkowanie niezgodnie z przeznaczeniem i KTM powinien za to anulować gwarancję ;)
odpowiedzDzisiaj jezdzilem tym samym egzemplarzem. 15 lat jezdze na moto i jeszcze na czyms takim nie jezdzilem - Super silnik, - super zawias, - bardzo wygodna pozycja, - niesamowite hamulce, - wygodny dla 2 osob, - bez ... » czytaj dalej
odpowiedzSuper sprzęt! Ten motocykl ma tylko jedynego prawdziwego konkurenta - Triumpha Tigera. Gdybym miał się co do któregoś skłaniać to raczej KTM , myślałem że się to zmieni kiedy mówiono o nowym tigerze, a tu okazuję się że nic z... » czytaj dalej
odpowiedzSuper sprzęt! Ten motocykl ma tylko jedynego prawdziwego konkurenta - Triumpha Tigera. Gdybym miał się co do któregoś skłaniać to raczej KTM , myślałem że się to zmieni kiedy mówiono o nowym tigerze, a tu okazuję się że nic z... » czytaj dalej
odpowiedzz tym małym schowkiem to też mało obiektywna ocena, bo moja 'bardziej' turystyczna VFR'a RC46 ma mniejszy, a nie ma komina pod tyłkiem, tym bardziej dwóch. Co do prowadzenia, to wielu gości takiego sprzęta potrzebuje, wiele ... » czytaj dalej
odpowiedzJaja se koledzy robicie ,świetny motor ale na pewno nie turystyk przy takim spalaniu.
odpowiedzCo ma spalanie do turystyki, SMT średnio na baku w ostatni weekend wraz z plecaczkiem i bagażem zrobił 290 km jak się chce to się da tylko trzeba umieć się posługiwać cuglami to i koń posłuszny i mniej owsa wpierdziela ! a... » czytaj dalej
odpowiedzGS kupie jak będę miał 60 lat, póki jestem młody SM T !!!
odpowiedzJeżdzę tym motorkiem juz od 2 miesięcy nawinołem trochę kilosów i powiem Wam tylko jedno wspaniała maszyna i do śmigania po vinklach i do miasta i do dalekich wypraw z plecaczkiem, jedyny mankament spalanie ale tym się nie ... » czytaj dalej
odpowiedzA stać Cię na jakieś korepetycje z ortografii i interpunkcji?
odpowiedzBardzo dobrze powiedziane. Masz szmal na konia to masz i na owies. Więc jedyna niewygoda to planowanie przystanków :)
odpowiedzMożna prosić o jakieś konkretne liczby? Miasto, trasa, pałowanie, spokojna jazda? Bo interesuje mnie taki sprzęt, ale naczytałem się już różnych opinii o spalaniu :)
odpowiedzzależy jak się jeżdzi , do 5 tys obrotów średnio 6,0 - 6,5 l powyżej czyli do mniej więcej 6/7 tys obrotów już ponad 7 a jak nim zapi....lam to nawet i 10 ! ale zabawa jest przednia, prowadzenie wspaniałe, hamulce nie ma co... » czytaj dalej
odpowiedzWystarczy troszkę dłożyć i za ok. 55 tys. PLN można mieć R1200GS, który jest chyba jednak królem swojej klasy.
odpowiedzTak tylko GS w swojej doskonałości stał się nudny i strasznie popularny. Ten KTM jest dla innej grupy docelowej, dla ludzi którzy nie jadą na drugi koniec świata (chociaż GS ostatnią częściej widać w mieście niż na... » czytaj dalej
odpowiedzTu się zgadzam. Na GS czujesz się, jak z domu dziecka :) Na Grossglockner Hochalpenstrasse 50% motocykli to GS'y. Może faktycznie, pomimo pewnych braków ten KTM to alternatywa. Pozdrawiam!
odpowiedzA co ma SMT do GS ? Totalnie różne maszyny.
odpowiedzTotalnie różne to chyba przesada. Może inne, to zgoda. Uważam, że docelowo mają trafić do tego samego klienta, a i zastosowanie mają podobne, jednak to beemka, a nie KTM jest hitem sprzedaży. Dlaczego? Odpowiedź w... » czytaj dalej
odpowiedzdo tego samego klienta jest 990 Adventure
odpowiedzNope, do różnych odbiorców. Bardzo różnych. Multistrada, SMT, duży Tiger to w ogóle zupełnie różne klasy - ciężkie podróżne enduro i funbajki z kuframi. Krótko - ani GS nie jest funbajkiem ani SMT nie jest enduro. SMT jeśli... » czytaj dalej
odpowiedzNo ma, ma. Ale jak już sie czepisza to zobacz Dorsoduro 1200 - ten sam segment. Więcej mocy, kontrola trakcji, super zawias i heble a kosztuje tylko 45 tysięcy...
odpowiedzCzepiam się kiedy trzeba, Twoje porównanie jest już o niebo lepsze. Chętnie bym zobaczył zestawienie "dużych fun-bike'ów z potencjałem turystycznym". pozdrawiam
odpowiedzzestawienie jest w jednym z numerów motormani chyba z pażdziernika zobacz BMW GS 1200 vs KTM SMT 990 !
odpowiedz