
Killing The Streets 2 - pełna wersja filmu 9
dzisiaj 14:03 Stunt
Motocykliści dzieciom w Centrum Zdrowia Dziecka
dzisiaj 13:39 Wiadomości
2009.01.13 Michał Mikulski
| Rzesze wielbicieli na całym świecie i ponad dwudziestoletnia historia modelu. Czy Transalp jest już motocyklowym dinozaurem? Okazuje się, że przeżywa on właśnie swoje lata świetności! Co urzekło tysiące fanów dwucylindrowego turysty ze skrzydlatym logiem na zbiorniku? Ustalmy coś na samym początku. Enduro to nazwa odnosząca się do sportu, jakim są motocyklowe rajdy enduro, a także do motocykli, jakimi się w tych rajdach jeździ. Błędnym jest stwierdzeniem jednak, że wszystko co ma duże, szprychowane koła i opony z mocniejszym bieżnikiem to enduro. W większości przypadków chodzi o Dual Sporty, czyli motocykle pokroju Yamahy DT. Jak łatwo się domyślić, nowy Transalp nie jest sprzętem endurowym w stylu KTMa EXC. Czy jednak można wrzucić go z czystym sumieniem do jednego worka razem z turystycznym enduro, jakim jest chociażby BMW GS? Zaprezentowany w 1987 roku Transalp, wtedy jeszcze z silnikiem o pojemności 600 ccm, miał byś alternatywą dla imponującej, ale drogiej Hondy Africa Twin, która w tamtych latach błyszczała na trasach rajdu Paryż-Dakar. Transalp miał być pojazdem spokojniejszym, o szerszym spektrum zastosowania, mimo iż jego prototyp był przygotowany stricte pod offroad. Na przestrzeni lat XL ewoluował i zyskiwał coraz to większą liczbę fanów - w roku 2000 jego pojemność wzrosła do 650 ccm, zaś w 2007 zaprezentowano całkiem nowe wcielenie, które teraz mamy przyjemność dla was testować. Pierwsze wrażenie Nowa stylizacja Transalpa wpada w oko. Klasyczny, okrągły przedni reflektor, nieduża szyba i masywne boczne osłony. Do tego niezła, złotawa kolorystyka, czarny zbiornik paliwa i szprychowe koła - nowe technologie harmonijnie łączą się tutaj z tradycją. Za sterami bije prostotą, jednak niekoniecznie musi to być minus. Analogowy obrotomierz i cyfrowy prędkościomierz nie oszołamiają wyglądem, ale spełniają swoją funkcję będąc dobrze widocznymi nawet podczas gorszych warunków pogodowych. Kierownica jest szeroka i dobrze leży w dłoniach, choć manetki są nieco twarde. Lekko offroadowego smaczku dodają handbary i osłona pod silnikiem. Na motocyklu siedzi się wysoko, jednak nie na tyle, by niscy kierowcy musieli się martwić. Napęd i zawieszenie W XL700 pracuje jednostka napędowa prawie identyczna do tej, którą możemy znaleźć w modelu NT700VA Deauville. Chłodzone cieczą 680 ccm pojemności, dwa cylindry w układzie V, wtrysk paliwa, cztery zawory na cylinder i pięciostopniowa skrzynia biegów. W przypadku Transalpa moc przekazywana jest na koło za pomocą tradycyjnego łańcucha, co ma podkreślać jego bardziej sportowe aspiracje. Sama moc jest zresztą mniejsza, niż w przypadku NT700. 60 KM rozwijane jest przy 7700 obr/min, ale maksymalny moment obrotowy wynoszący około 60 Nm dostępny już przy 5500 obr/min. To pozornie tylko cyferki, które jednak przekładają się na diametralne różnie we wrażeniach z jazdy. Pracujący z przodu widelec ma skok 177mm i niestety nie jest on regulowany. Nie jest to także Up Side Down, lecz najzwyklejszy w świecie widelec teleskopowy. Prostota ponad wszystko czy obniżanie kosztów? Z tyłu pracuje wahacz z pojedynczym centralnie umieszczonym amortyzatorem. Ten ostatni posiada regulację kompresji, która przyda się, gdy sprzęt obładujemy bagażami. Tylny amortyzator przymocowany jest do wahacza za pomocą hondowskiego systemu dźwigienek o nazwie Pro-Link. Czas na przejażdżkę Silnik na wolnych obrotach pracuje bardzo cicho i nie generuje dużych wibracji. Odpalamy go oczywiście za pomocą elektrycznego startera. Czas ruszać. Motocykl żwawo przyspiesza, dynamicznie wkręcając się na obroty. Kolejne biegi wchodzą płynnie, jedynka z charakterystycznym dla Hondy kliknięciem. Dzięki wyprostowanej pozycji idealnie widać wszystko dookoła, a szeroka kierownica sprzyja szybkim manewrom wymijania przeszkód, czekających nas na polskich drogach. Zawieszenie także zdaje się być jakby zestrojone pod nasze narodowe szosy. Pewnie wybiera ono każdą nierówność i nie straszne mu koleiny, całkiem przypadkowo wycięte dziury w asfalcie czy coraz to większe progi zwalniające. Elastyczność jest bez wątpienia ponadprzeciętna, jednak trzeba uważać, by nie zostać na za wysokim biegu, gdyż Transalp lubi wtedy szarpnąć łańcuchem na niskich obrotach. Zresztą, by pojeździć agresywniej, należy pomieszać w przekładni, co przy tej mocy nie jest niczym zaskakującym. W trasie Transalp pokazuje wszystkie swoje wady i zalety. Kręta górska ścieżka - to tam turystyk Hondy czuje się najlepiej. Odpowiednio wysoko umieszczony środek ciężkości sprzyja przekładaniu motocykla z winka w winkiel, zaś dynamiczny silnik podsyca chęć do takiej jazdy. Dobrze zestrojone zawieszenie i uniwersalne opony dopełniają tego pozytywnego i wszechstronnego obrazu. Na pochwałę zasługują hamulce, wyposażone w system ABS. Szkoda, że sprzęt nurkuje przy ostrzejszym daniu po heblach. Niestety, sytuacja jest dużo mniej ciekawa, jeśli chodzi o autostradę. Słaba ochrona przed wiatrem na dłuższą metę doskwiera, zaś przy wyższych wskazaniach prędkościomierza motocykl wyraźnie wężykuje. Zmierzając ku wnioskom Przyjemny, dynamiczny silnik w połączeniu z idealnym na polskie drogi zawieszeniem daje świetne rezultaty. Zwłaszcza, jeśli do tego dorzucimy dobrą jakość wykończenia. Zabrakło szerokiej regulacji przedniego zawieszenia, by można było trochę poszaleć. Ponarzekają także pasażerowie, gdyż zwężająca się ku tyłowi kanapa po dłużej przejażdżce może zajść za skórę. Nie jest to sprzęt do szybkiego latania po autostradach, gdyż jego zalety można zauważyć dopiero na gorszej jakości bocznych drogach. Zapytacie o offroad? Transalp już dawno przestał być maszyną aspirującą do jazdy w jakimkolwiek terenie i niech nie zmylą was bajeranckie handbary. Oczywiście, polna droga nie będzie dla niego przeszkodą, jednak tylko pod warunkiem, że będzie to droga dojazdowa do górskiego hotelu. Transalp nie nadaje się jednak do przemierzania afrykańskich pustyń i, co może się podobać, w przeciwieństwie do konkurencji, nie pokazuje, że jest inaczej. A teraz najlepsze - cena. XL700 w podstawowej wersji kosztuje 25.900 zł, zaś za ABS dopłacimy równo 2.000 zł. Nawet jeśli ten motocykl miałby nigdy nie wyjechać poza miejską dżunglę, to oferta zdaje się być kusząca. W Transalpie można wyróżnić jeszcze jeden ważny aspekt, możliwe, że dominujący - jest to jego charakter. Fani serii tu na pewno nie zaprzeczą, ta maszyna ma to „coś". Foto: D. Borowicz Dane techniczne:
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
KOMENTARZE (15) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Klasyczne okrągłe światło ?? Bzdety !!! Sam mam trampka z 1998 bo na takiego mnie stać ale gdybym miał więcej kasy wolał bym rocznik do 2007 ten obecny jest delikatnie mówiąc paskudny właśnie przez to "klasyczne" światło i ... » czytaj dalej
odpowiedzJeżdżę nowym Trampkiem XL 700A przyznaje, że bardzo wygodny poza tym nadaje się na nasze drogi. Na pewno nie jest lanserski choć mi osobiście bardzo się podoba. W teren hmmmm na leśne drogi tak ale nic poważniejszego.... ... » czytaj dalej
odpowiedzMiałem kilka Transalpów, ale jak patrzę na ten nowy model to nic tylko się smiać. Jest tak ochydny, że szkoda się nad tym rozwodzić. Przeczytałem ten test, i nie rozumiem jak można napisać, że ten motor jest dobrze ... » czytaj dalej
odpowiedzhmm koszeszko jezdze nim juz 15 tys i powiem ze jest gites ma przyspieche i po zmianie sprezyn na progresy zasówa w terenie
odpowiedzspojrzmy prawdzie w oczy,transalp jest motocyklem po prostu bez sensu,ani to w teren,ani na szose i w tym i tym przypadku sa lepsze modele bardziej nadajace sie do tego typu uzytku .
odpowiedzbardzo ciekawa opinia .....niech zgadne ......najlepszy jest motor na którym ty jezdzisz???? Zapewne nie siedziałeś nawet na Transalpie
odpowiedzMiałem okazje pojeździć tym trampkiem i muszę powiedzieć, że stwierdzenie, iż kompletnie nie nadaje się w teren nie jest do konca prawdziwe. Po leśnych, zabłoconych ściezkach prowadził się bardzo dobrze. Ba! wjechałem nawet ... » czytaj dalej
odpowiedzR1 też da się wjechać na leśne ścieżki, ale co z tego? przeciez to nie o to chodzi.... to nie sprzet w teren i tyle (no chyba, ze dla kogoś teren to polna droga ;))).
odpowiedzKolego R1 najlepiej jedzie po plaskim jak stół byle dziurka na naszych drogach i mozna zeby stracic , ciekawe??? ile godzin??? ujedziesz na R1 po polnej drodze :)heheheh.....na Rysy Transalpem nie wjedziesz ale na nasze... » czytaj dalej
odpowiedzale to nie był zaden zarzut do Transalpa, bo to super sprzet. poprostu na przestrzeni lat jego charakter sie zmienil - niekoniecznie na gorsze. chodzi mi tylko o to, ze na upartego wszystkim mozna wjechac w teren, ale czy to ma... » czytaj dalej
odpowiedza co ze zuzyciem paliwa i czy ma mniejsze mozliwosci niz te bmw gs f650/f800
odpowiedzpotrafi spalić nawet 4,5 litra we dwoje z bagażem zależy to od kierunku wiatru oraz płynności jazdy
odpowiedzSpala srednio 5 l co do możliwosci moim zdaniem jest lepszy ...gs 650 nie nadaje sie praktycznie na dalsze trasy...
odpowiedza co ze zuzyciem paliwa czy pod tym wzgledem jest lepszy od bmw f650gs?f800gs
odpowiedzMam Transalpa z 02 r i musze stwierdzic ze czym nowszy model tym mniej nadaje sie w teren .Generalnie maszyna niezawodna do jazdy na codzien nie do lansu. Czym gorsza droga tym lepiej jedzie.
odpowiedz