REJESTRACJA | LOGOWANIE

Bartek Obłucki - czas wrócić do gry

Bartek Obłucki

24/02/2011, 10:52 14
DRUKUJ

Po dziewięciu tygodniach od operacji przyszedł czas, żeby przekonać się czy moje kolano nadaje się juz do rozpoczęcia treningów. Jednym z niewielu miejsc nadających się do jazdy o tej porze roku jest Hiszpania (głównie przez kiepską pogodę w całej Europie). Po wstępnej przymiarce do motocykla na sucho w garażu, byłem naprawdę bardzo ciekaw, czy będę w stanie bez problemu rozpocząć jazdę i powrócić w końcu do poważnych treningów. Tak naprawdę musiało to już nastąpić, bo od pierwszych zawodów dzieliło mnie zaledwie 5 tygodni. Czas ten był zdecydowanie za krotki, żeby być w dobrej formie, ale niestety taka była decyzja lekarzy, którzy wyznaczyli ten termin. Dziesięć tygodni po operacji.

Tak właśnie zaczyna się coroczna, niekończąca się podroż!

PIT STOP Ortema

Na początek, 20. stycznia wylądowałem w Ortemie - w firmie z siedzibą w okolicy Stuttgartu, zajmującą się produkcją indywidualnych ortez na kolana. Odniesiona kontuzja zmusiła mnie do wizyty w niemieckim Memmingen, aby zmienić formę mojej ortezy. Wyprost kolana musiał być zmieniony o kilkanaście stopni, a środek ortezy wypełniony dodatkowym materiałem tak, aby straty mięśniowe nie wpływały na stabilność kolana podczas treningów. Wizyta odbyła się szybko i bezboleśnie. Łącznie w Ortemie spędziłem pięć godzin, z czego dwie na firmowej siłowni. Po tej wizycie byłem gotowy do spotkania w fabryce Husqvarny ustalonego na następny dzień. We Włoszech po kilku spotkaniach, m.in. z moim byłym juz menadżerem Fabrizio Azzalinem, odebraniu specjalnych części i otrzymaniu wskazówek dla mechaników w Australii, mogłem wystartować do hiszpańskiej Girony, gdzie od kilku lat trenuję w zimie. Zanim jednak wsiadłem na motocykl, czekała mnie jeszcze wizyta u lekarza, który mnie operował. 25 stycznia, w klinice Teknon-Barcelona miał zostać wydany "werdykt", czy rzeczywiście mogę rozpocząć jazdę. Takie spotkanie zawsze wywołuje tysiąc myśli na sekundę. Nigdy nie wiadomo, co możesz usłyszeć i jaki będzie miało to wpływ na to, co robię w każdym tego słowa znaczeniu. Jakby nie było, oprócz tego, że jazda jest moją pasją, jest ona przede wszystkim moją pracą, którą staram się wykonywać jak najlepiej. Na szczęście dr Llobet był bardzo zadowolony ze stanu mojego kolana i już następnego dnia po odebraniu treningówki od hiszpańskiego importera Husqvarny BMW-Espana, odpaliłem Huskę po 2,5-miesięcznej przerwie.

Pierwsze minuty na motocyklu

Pierwsze minuty na motocyklu były zadowalające. Po chwili jednak, gdy zdecydowałem się na otwarcie całego gazu, a nie połowy, okazało się, że moja fura o specyfikacji z końcówki zeszłego sezonu sprawia wrażenie jakby miała o 50% mocy za dużo, a zawieszenie w ogóle się nie uginało! W tym momencie uświadomiłem sobie, jaki ogrom pracy czeka mnie zanim dojdę do formy, a przecież przez ostatnie 10 tygodni spędziłem ok. 300 godzin na rehabilitacji i treningach. Kropla w morzu... Gdyby nie fakt, iż jeździłem już na tym konkretnym motocyklu w zeszłym sezonie, zacząłbym od zmiany całej jego charakterystyki. Miałem jednak świadomość, że to ja mam spore braki i po paru miesiącach pewnie znowu się dopasuję do supermocnej i twardej ”300”.

Przez pierwszy tydzień treningów moja prędkość była na tyle bezpieczna, żeby nie być zmuszonym do podparcia się, jakby nie było, jeszcze nie wyleczoną nogą. Każdy trening wiązał się ze swego rodzaju stresem, a zmęczenie można było porównać do przebiegnięcia kilkunastu kilometrów świeżo po grypie. Tydzień minął jednak szybko na wspólnych treningach z grupą znajomych zawodników jak J. Ljungren, M. Seistola, C. Guerrero, J. Salminen i moim przyjacielem Tadkiem B. Na jednym z treningow udalo mi sie sptkac nawet starych znajomych z Polski, braci Kędzierskich! 

Australia

5. lutego siedziałem już w samolocie do Londynu. Stamtąd poleciałem do Singapuru i po ok. 25 godzinach przesiedzianych w samolocie byłem już w Australii. Podróż, po której ciężko jest kogokolwiek zrozumieć, rekompensuje już w sekundę po wyjściu z lotniska piękna pogoda. 7. luty, a na zewnątrz 32 stopnie. Z lotniska odbiera mnie mój mechanik Freddie i wiezie mnie do teamu, gdzie po śniadaniu (wg czasu australijskiego) ubieram się, nie wiedząc dlaczego w jesienne ciuchy teamowe do prezentacji zespołu. Różnica czasu jest tak duża, ze jedyne o czym myślę przez cały dzień, to aby sie w końcu wyspać w leżącej pozycji.

Dzień później jesteśmy juz na pierwszym treningu. Nowy motocykl to Husqvarna 310 4T. Fura spisuje się nawet nieźle. Teraz pozostają mi dwa tygodnie, aby złapać prędkości i potrenować ile mogę. Pierwsza impreza to 3-godzinne cross country, czyli najbardziej wyczerpujący format zawodów w offroadzie. Przez nastepne 14 dni, 5 razy w tygodniu prawdopodobnie będę na torze z Freddiem, a każde popołudnie spędzę na siłowni. W weekend będzie musiał nastąpić powrót motywacji do pracy, więc pewnie typowo po australijsku spędzę swój wolny czas ze znajomymi, na plaży, niemecząc się absolutnie niczym, nawadniając organizm na cały tydzień pracy. Tak zapewne miną moje dwa pierwsze tygodnie - na treningach, testach i organizacji mojego życia w Australii...

Od redakcji: W najbliższy weekend Bartek wystartuje w pierwszych zawodach po dłuższej przerwie, a zatem na kolejną opowieść możecie liczyć już niebawem! Wszystkie opowieści z życia fabrycznego zawodnika będą pojawiać się w dedykowanym dziale w naszym serwisie, którzy zostanie utworzony już wkrótce. Tymczasem zapraszamy wszystkich na fan page Bartka na Facebooku, a jemu samemu życzymy powodzenia w najbliższych zawodach!

1 Od prawej wlasciciel Centrum Rehabilitacji Piotr Habdas
Od prawej wlaściciel Centrum Rehabilitacji Piotr Habdas
2 Rehabilitacja
Rehabilitacja
3 Tak spedzilem ponad 300 godzin
Tak spędziłem ponad 300 godzin
4 Wizyta w firmie ORTEMA GmbH
Wizyta w firmie ORTEMA GmbH
5 Przymiarki ortezy
Przymiarki ortezy
6 Klinika Teknon w Barcelonie - czas na wyrok
Klinika Teknon w Barcelonie - czas na wyrok
7 Moj pierwszy trening w Hiszpanii 8 Mechanicy Husqvarny
Mój pierwszy trening w Hiszpanii Mechanicy Husqvarny
10 Treningi w Hiszpanii 11 Dom szefa
Dom szefa
12 Czas sie zaklimatyzowac
Treningi w Hiszpanii Czas się zaklimatyzować
13 Testy na hamowni 14 Po mojej prawej Freddie a po lewej szef Husvarny w Australii Paul Feeney
Testy na hamowni Po mojej prawej Freddie a po lewej szef
Husvarny w Australii Paul Feeney
15 Ja i Freedie 16 Moj motocykl
Ja i Freedie Mój motocykl
17 Zdjecia dla mojego teamu 18 Pierwsze jazdy w Australii
Zdjęcia dla mojego teamu Pierwsze jazdy w Australii
25/02/2011 11:25 pestka
Bartek Obłucki - czas wrócić do gry

Związek którego barwy reprezentuje P.Obłucki powinien poczuwać się do partycypowania w kosztach leczenia wszelkich jego kontuzji. Ten bez wątpienia najlepszy reprezentant/TaddyB.nie reprezentuje polskiego związku/nie ... » czytaj dalej

odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty.

Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Mówią o nas

Facebook Facebook

SKLEP MOTOCYKLOWY

.

POLECAMY

.

NAJNOWSZE

FOTONEWSY

FOTO BLOGI

WIDEO

KONTAKT Z REDAKCJĄ